Esencja masochizmu.

Autor: shatti

- ... więc słuchaj mnie, słuchaj [serca], bo to ważne. Nie mam Ci nic do powiedzenia, bo wierzę, naprawdę w to wierzę, że Ty sam znasz moje myśli. Jesteś moim Głosem, czyż nie? Jesteś Tym, Który Wie o mnie to, czego nie ma prawa wiedzieć nikt inny, Tym, Który mnie zna, jesteś Tym, Który Nie Ma Prawa, a jednak... a jednak to Twoja wina. A najgorsze w tym to, że wszystko, co miałam tak cenne... - zadrżał mi głos. Bałam się mówić dalej, bałam się, że zrozumie, o co mi chodzi, bałam się, że... że nie mam siły, by mówić Mu wszystko. Kochałam Go? Jeśli tak, to wszystko, co się działo miało na celu zaprzeczeniu tego uczucia, zaniechania kochania. Nie chciałam tego, jak podpowiadał Rozum, ale płakałam, razem z Sercem, nocami. - co miałam tylko swoje, czego bym nigdy nikomu nie oddała, co ceniłam nieraz ponad swe życie (wiesz?)... sama Ci to dałam, jak głupia jakaś. Wiesz, taka mała idiotka z nadzieją, że to uszanujesz, a nie zniszczysz... Ale teraz, Kochanie, już koniec z tym. Nie wykorzystasz mnie, a ja nie dam się wykorzystać. Nie dam złamać sobie serca, nie będę płakała po nocach, nie będę darła Twoich zdjęć i nie będę cieriała z tego powodu. Więc grzecznie uprzedzam: albo oddasz mi żelki, które mi zniszczyłeś albo, jakiem Bóg, poćwiartuję Cię na plasterki Miszcz... Głosie! <3

A on, jak ten debil kolejny raz złamał mi serce, jednocześnie przyklejając na nie plastry. A ja wiedziałam, że to będzie niczym depilacja. Gdy odejdzie plastry zostaną zerwane. I chuj. Zawsze tak samo. Więc dlaczego mi to zrobił? Jakim prawem podszedł i przytulił. Czy jestem jego własnością? Mama na czole napisane: "chodź, zabaw się moimi uczuciami, później zostaw i się nie martw, bo ja jakoś to zniosę"?

Pytam się, mam? Bo jakoś mi się nie wydaje.

Zawsze się, gdy czuję jego ciło przy swoim, silne ramiona w okół ciała, dłonie - a to na głowie, a to na policzku - oddech... Tak bardzo chcę go nienawidzić, zostawić, opuścić, uciec, nie cierpieć...

Ale cierpienie mi pisane, jestem zbyt naiwna, by było inaczej. Bo za każdym razem, gdy mnie tuli, za każdym razem, zaprawdę! czuję się niebiańsko, choć wiem, że robi to tylko po to, by mnie znów zranić. I po co?

Zawsze pozwalam się przytulić, dotknąć. Zawsze jestem Twoja, choć wiem, że za chwilę i tak mnie zranisz. Bo wiesz o mnie wszystko, bo dałam Ci siebie i serce. Serce, które odrzucasz, Ciało, które wykorzystujesz.

A później sycisz Serce takimi pierdołami, że nawet Rozum daje się nabrać.

A ja dalej. Jak głupia. Cię kocham.

Chociaż może "kocham" to zbyt mocno ujęte. Raczej porządam.

1

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy