Fizyka na mecie

Autor: MaryHa

- O kurwa!!! - zaklął paskudnie, widocznie poruszony przed chwilą dokonanym odkryciem. Gdyby dalej posiadał cielesną powłokę Krzysia S, niewątpliwie nigdy nie wyglądałby głupiej, jako Basia Sobas także prezentował się imponująco. Tymczasem lustro bezlitośnie odkrywało niepodważalną i najprawdziwszą prawdę. Spoglądały na niego oczy Basi Sobas, wystawały z ust zęby Basi Sobas, czerwieniał dość spory nos Basi Sobas...

- To jakiś koszmar!!! - krzyknęła głośno Basia Sobas.

Na ten dźwięk drzwi od pokoju rozwarły się i wkroczyła mama Sobas w swojej ulubionej kwiecistej podomce i zapytała:

- Basiu Sobas! Czemu tak krzyczysz?

- Bo jestem... Basią Sobas!!! - wrzasnęła Basia Sobas jeszcze głośniej.

- Niemożliwe - oburzyła się mama Sobas - moje dziecko jest dumne z tego, że jest Basią Sobas, to poważany ród! Czyżby w nocy coś podmieniło moją Basię Sobas na... Na kogoś innego?

- Dokładnie tak - wyjęczała Basia Sobas.

Mama Sobas nie zdążyła nic odpowiedzieć, bo za jej plecami pojawiła się zwalista sylwetka cioci Ali Sobas, żeńskiej odmiany Dona Wito.

- Co jej jest? – zagrzmiał wykapany Don Wito.

- Aleńko, ona nie jest dziś sobą, to nie moja Basia Sobas!!!

- Jak to nie twoja? Co ty wyrabiasz Basiu Sobas?

Basia Sobas rzuciła wściekłe spojrzenie na opasłą ciocię Alę Sobas, skądś znała tę postać, z jakiegoś zdjęcia chyba...

- To wszystko jest pokurwione, musiałem jakiegoś kwasa wrzucić - stwierdziła i odruchowo sięgnęła po papierosa, którego niestety nie było.

- Jak ty się wyrażasz Basiu Sobas? - zbulwersowała się ciocia Ala - Zaraz wstawaj mi z tego łóżka i jazda na uczelnię!

- Włóczy się nie wiadomo gdzie, wraca nad ranem wstawiona! Słuchaj Aleńko, po prostu pijana! - wtórowała mama Sobas.

- Marudzicie... - mruknęła Basia Sobas - Łeb mnie napierdala, wykończę się, mamuśka masz jakąś aspirynę?

- Ciocia Ala Sobas i mama Sobas spojrzały się na siebie znacząco.

- A może ona się zakochała? - szepnęła mama Sobas udając zrozumienie - No cóż, wiedziałam, że to kiedyś nastąpi, w końcu ma już swoje lata.

 

 

Basia Sobas ma 24 lata, studiuje na czwartym roku, sratatata, ma bilet miesięczny na cztery linie... I pięć dych na bry!!! - odkrywała swoja dzisiejsza Amerykę Basia Sobas, grzebiąc w portfelu Basi Sobas.

- Mam umysł detektywa - posłodziła sobie na koniec. Chwilę później jednak zrzedła jej mina... Była w ciągu dalszym jakąś Basią Sobas, a właściwie porażającą kompilacją Basi Sobas i Krzysia S! I tak to poczuła znienacka, że ją nosi, że po prostu musi wyjść, poszwendać się tu i tam, zajrzeć do kumpli, wypić bry, posłuchać muzyki, zjarać co nie co i ruszyć dalej chwiejnym krokiem na podbój świata... Świata, który dla niej stał otworem.

 

 

 

… przyszła gwiazda rocka, sławny i ceniony muzyk... - nagle spokojne baranki myśli Krzysia S rozdarła krwistoczerwona błyskawica. Zatrzęsła się ziemia pod biedną menelską duszą, pokutują w jakże ułomnym ciele Basi Sobas. Rozwarło się piekło przed ponownym straszliwym odkryciem:

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy