GARGANTUA

Autor: catarina78
Rozrastam się wzdłuż i wszerz. Niedługo nie będzie mnie można zobaczyć w całości. Stanę się atrakcją turystyczną oglądaną z okien małych samolocików. Na razie mogę pisać. Ale nie potrwa to już długo. Nie będę w stanie utrzymać w monstrualnych dłoniach największego na świecie pióra. Będę musiała dyktować komuś moje słowa. Ale kto je usłyszy, jeśli moja głowa będzie gdzieś na wysokości stratosfery? Będę musiała się położyć. Ale nie wiem, czy pozwolą mi zwalić się całym cielskiem na pół Europy. Zresztą może być nie wygodnie ze względu na Alpy... Myślę, że będę musiała udać się na inną planetę. Dwa kroki. Problemem będzie brak tlenu i samotność. Może coś skonstruują dla mnie. Jakoś przecież trzeba będzie rozwiązać kosmiczny kłopot, którym, bez wątpienia, już wkrótce się stanę. W tym tygodniu żywię się drzewami. Nie mogę już pisać o sobie. Chyba, że jakimś drapaczem chmur po piaskach Sahary. Byłby to największy tekst na świecie. Rekord nie do pobicia! Zainteresowanie moim ciałem wzrasta. Dyktuję swoje myśli na bieżąco do kilkunastu dzienników i kilkuset tygodników. Robią na mnie niezłe pieniądze... Ostatnio naukowcy z NASA wymyślili, że zapuszczą się w głąb moich komórek, by naocznie zbadać przyczyny mojego wzrostu. Podobno moje komórki mają wielkość paznokcia normalnego dziecka. Fajnie. Mogą je sobie oglądać na żywo w moim wnętrzu. Zgodziłam się z czystej ciekawości. Czułam delikatne łaskotanie, gdy wchodzili we mnie przez pochwę. Siedziałam sobie na ziemi z rozłożonymi nogami, a oni podjechali takim maleńkim samochodzikiem i wjechali do środka jak do jakiegoś hangaru. Podobno takim samym jeździ się po Księżycu. Byłam bardzo dumna. Nie przeczę, że było mi przyjemnie. Przypomniało mi to o czymś, czego dawno nie czułam. Zwierzyłam się przed kamerami kilkudziesięciu telewizji świata, że brakuje mi seksu. Telewidzowie lubią takie kawałki. Następnego dnia otoczyły mnie tłumy zwolenników i przeciwników. Jedni mieli transparenty z hasłami typu: „Każdy ma prawo do orgazmu”, a drudzy straszyli globalną demoralizacją i klęską żywiołową. Fajnie. Doszły mnie słuchy, że po tym oglądalność zaczęła nieco spadać. Mój manager poradził, żebym coś wymyśliła, bo setki ludzi mogą stracić pracę. Obiecałam więc światu, że zaraz po wieczornych wiadomościach dostaną porcję gigantycznego onanizmu. O zachodzie słońca. Chciałam mieć romantyczny nastrój. O umówionej porze byłam już otoczona przez setki fotoreporterów i kamery z całego świata ustawione na specjalnych rusztowaniach. Wzrostem przewyższam już najwyższe budowle, więc mają problem z ostrością. Mam obawy, że wkrótce zacznie mi brakować powietrza. To, że z oczywistych względów jestem naga, nikogo już nie dziwi. Na dzisiejszą okazję poprosiłam o prysznic. Dawno się nie kąpałam. W oceanach podgryzają mnie te wredne rekiny, a do słodkich wód nie wolno mi wchodzić. Boją się, że zatruję całą wodę. Ale dziś zrobili wyjątek. Położyłam się na boku, wypięłam piersi do nieba i przyjęłam na siebie wodę z kilkunastu samolotów służących do gaszenia pożarów w lasach. Było cudownie. Poczułam się świeża i apetyczna. Po zachodzie przystąpiłam do rzeczy. Było już tak dobrze, gdy nagle zjawili się jacyś ludzie wrzeszczący przez megafony, żebym przestała, bo mój orgazm mógłby wywołać globalne trzęsienie ziemi. Byłam wściekła, że odmawia mi się najprostszych przyjemności, kiedy i tak nic nie mam z życia. Po kilku dniach dali o sobie znać naukowcy, przebywający w moim ciele. Zdążyłam już o nich zapomnieć, a oni przez cały czas ciężko pracowali... W każdym razie odkryli przyczyny mojego rozrastania się. Nie tylko odkryli, ale i znaleźli sposób, by je zahamować. Pracowali bardzo energicznie, bo jacyś inni badacze obliczyli, że jak tak dalej będę rosnąć, to zachwieje to nadwyrężoną równowagę we wszechświecie i ziemia, pod wpływem mojego ciężaru, może wypaść z orbity, co skończy się globalną katastrofą. Nagle wszyscy przyjaciele stali się wrogami. Nikt nie chciał ze mną rozmawiać przez specjalnie z

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy