Granica między niebem, a ziemią…

Autor: Leila

     Wysoko w koronach drzew uwił sobie gniazdo ptak obdarzony doskonałą parą skrzydeł. O piórach mieniących się wszystkimi kolorami tęczy. Był stworzony do swobodnego unoszenia się i szybowania w przestworzach. Swoją gracją oraz majestatem wzbudzał podziw i zazdrość u tych, którzy mieli okazję podziwiać jego skomplikowane powietrzne ewolucje, lecz tylko nieliczni słyszeli zachwycający śpiew tego anielskiego piosenkarza. Bowiem pierzasty przyjaciel unikał zgiełku oraz hałasu będącego codziennością na ulicach ruchliwej Indonezji. Od ludzi wolał trzymać się z daleka, ponieważ nie do końca pojmował ich zachowanie, sposób postępowania, naturę… Instynktownie obawiał się człowieka.

Pewnego słonecznego poranka młoda kobieta siedząca na tarasie ujrzała w oddali mieniący się kształt. Ten widok zafascynował ją do tego stopnia, iż postanowiła za wszelką cenę dowiedzieć się, co to może być. W pośpiechu ubrała się i wyruszyła na poszukiwanie cudownej istoty. Po mozolnej wędrówce przez zatłoczone ulice nareszcie dotarła na skraj miasta, a tam na najwyższej gałęzi, najbardziej rozłożystego z drzew siedział On. Zjawisko, którego dziewczyna z takim zapałem szukała. Wystarczyło przelotne spojrzenie, jedna cicha nutka, by nastolatka zakochała się w nim bez pamięci.

Zaciekawiony ptak poprosił, żeby śliczna Białogłowa towarzyszyła mu podczas wieczornego koncertu dla mieszkańców lasu. Pokazał jej najpiękniejsze zakątki oraz najbardziej urzekające widoki bajkowej krainy, której był Panem. Rozstali się dopiero nad ranem. Oboje szczęśliwi i podnieceni nowo zawartą znajomością. Ich schadzki stały się stałym punktem harmonogramu dnia. Lecz kobiecie przestały wystarczać nocne spotkania oraz dzielenie się Skrzydlatym z innymi. Wystraszyła się też, że pewnego razu ptak może zechcieć poznać odległy świat i więcej już go nie zobaczy. Ta myśl nieustannie kołatała się w jej głowie. Aż w końcu obudziła się w niej zazdrość, zazdrość o głos, urodę oraz wolność, której ona - księżniczka nigdy nie zaznała.

Poczuła się samotna.

Po długim namyśle postanowiła schwytać swojego Mniejszego Brata.

- „ Zastawię na niego pułapkę.” – Postanowiła.

- „ Gdy przyleci następnym razem to zostanie ze mną na zawsze.”

Niczego niepodejrzewający ptak od razu wpadł w zastawione na niego sidła. Stając się więźniem, maskotką oraz powodem do przechwałek rozkapryszonej królewny. Kobieta zamknęła wolnego ducha w pozłacanej klatce i napawała oczy jego widokiem. Skrzydlaty był  jej obsesją oraz przedmiotem gorącej namiętności. Pokazywała go gościom na wystawnych bankietach i rozchichotanym koleżankom na popołudniowych podwieczorkach. Zupełnie nie przejmowała się tym, że jej towarzysz jest markotny, osowiały, smutny. Nie zauważyła również wypadających piór ani zwieszonej główki. Egoistycznie patrzyła jedynie na własne szczęście.

Z biegiem czasu zaszła w niej zadziwiająca przemiana… Stworzenie będące jej własnością straciło swoją atrakcyjność. Interesowała się nim jedynie wtedy, kiedy przynosiła mu jedzenie.

Śmierć przyjaciela była dla kobiety wielkim zaskoczeniem. Wpadła w rozpacz i odtąd nie przestawała o nim myśleć. Pogrążyła się w żałobie. Dniami i nocami lamentowała wylewając w poduszkę ocean łez. Wspominała radosne chwile, zapominając o klatce, w której uwięziła Skrzydlatego. Jej rozpacz była szczera i wypływała wprost ze złamanego serca, lecz gdyby mogła przyjrzeć się sobie samej to zrozumiałaby, że tym, co tak naprawdę wzruszało ją w ptaku była jego energia, ciekawość, wolność.

Pogrążona w marazmie snuła się po komnatach niczym cień. Jej oczy straciły blask, a ruchy sprężystość. Uzmysłowiła sobie, że pierzasty maluch był jedynym sensem jej życia. Nad ranem Biała Pani złożyła dziewczynie wizytę.

- „ Dlaczego przyszłaś?” – Zapytała.

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy