Hogwart - nowa Historia cz. II - Prosto, w lewo i w prawo

Autor: Igi
Chwilę później dostrzegła matkę, jednak nie mogła za nią podążać i coś wessało ją do olbrzymiej dziury.  
Dookoła znajdowały się stare kamienice. Była pewna, że zamieszkiwali w nich czarodzieje. Wkrótce znalazła szyld z napisem, , Ulica Zakątna". Najgorsze co mogła zrobić to stać jak kołek w płocie, więc ruszyła przed siebie.  
- Przepraszam! - zaczepiła pewnego staruszka. - Zgubiłam się. Chciałabym dotrzeć na ulicę Pokątną.
- Panna Skyler! Niemożliwe! No cóż... Widzisz tą szarą kamienicę? - spytał bezbarwnym głosem. 
- Ale tu są same szare kamienice!  
- A więc widzisz. Skręć w lewo, potem koło tego budynku prosto, potem znów w lewo, prawo, prawo, prawo, lewo, dwa zakręty prosto, lewo, prawo, prawo, prawo, sześć zakrętów prosto, cztery razy w lewo i będziesz na miejscu - ukłonił się staruszek i odszedł zostawiając zszokowaną czarownicę. 
Biegała tam i z powrotem, lecz cały czas trafiała na to samo miejsce. Nie miała pomysłu jak się stąd wydostać. Dawno nie minął jej już żaden czarodziej, czy jakakolwiek żywa istota nie licząc sowy, która przeleciała nad jej głową. Próbowała ją dogonić, ale to nie lada wyzwanie nawet dla światowej sławy biegacza. Poza tym wyglądała okropnie - cała zakurzona i poobijana z potarganymi włosami. Nagle zauważyła kilka rudych postaci drepczących po chodniku.  
- Hej! - krzyknęła i ruszyła w ich stronę. Odwrócili się i spojrzeli zaciekawieni. 
- Zgaduję, że proszek Fiuu? - zaśmiał się jeden z nich. Było ich pięcioro w tym jedna dziewczyna. Wyglądali na rodzeństwo i uśmiechali się życzliwie.  
- Skąd wiesz? - odwzajemniła uśmiech. 
- Fred? Z doświadczenia - zarechotał drugi.  
- Miło cię poznać, Fred. Cassandra - podała rękę, a chłopak uścisnął ją.  
- To jest mój brat bliźniak, George. Następnie Percy, nasz perfekcyjny prefekt Gryffindoru, Ron, o którym nic ciekawego nie mogę powiedzieć oraz Ginny, idzie do Hogwartu po raz pierwszy. Taka tam banda Gryfonów, których wszyscy znają aż za dobrze z fajerwerków puszczanych w Zakazanym Lesie i nie tylko z tego oczywiście - opowiadał z dumą. 
- Od kiedy się zrobiłeś taki uprzejmy? - dociął mu Ron. - Widzę, że Cassandra bardzo ci się spodobała!  
Musiał sprawnie zrobić unik, by schować się przed ciosem wymierzonym przez brata.  
- Uważaj, bo zaraz skończysz wyglądając jak ja! - ostrzegła nastolatka i wszyscy wybuchnęli śmiechem. 
- Na Pokątną? - spytał ciepłym głosem Percy. 
- Tak. Muszę znaleźć rodziców, bo pewnie się martwią - odparła Cassandra i opuścili ulicę Zakątną. 
Po drodze opowiedziała o dzisiejszym dniu, o tym, jak dowiedziała się, że jest czarownicą i o nieudanej próbie podróży za pomocą proszku Fiuu. Wyznała im, że obawia się, czy poradzi sobie w szkole. Miała w końcu rok w plecy. 
- Mam nadzieję, że twój ojciec miał rację i trafisz do Gryffindoru. Potrzeba nam takich sympatycznych dziewczyn. No i pięknych nawet po tak ekstremalnych przeżyciach - flirtował Percy. 
- Ej, Percy ty podobno się już z kimś tam spotykasz! Nie zabieraj nam okazji do poromansowania - zażartował George, a wesoła gromadka ponownie dusiła się ze śmiechu.

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy