Inna...(cz.VI)

Autor: agatkafrezja

   Cały swój czas Adrianna poświęcała teraz córce. Pochłonięta codziennością, nie zauważyła, że dom i rodzina stały się dla niej wszystkim co miała. Była to szczelna „komora” , do której prawie nie przenikał świat zewnętrzny; ten świat, który istniał przecież cały czas tuż za drzwiami. Nie miała czasu na rozważania na ten temat. Nie oglądała się za siebie. Żyła dniem dzisiejszym, nie myśląc nawet o przyszłości. Było jak było i tyle. Każdy dzień zaczynał się i kończył identycznie. Każdy tydzień wyglądał tak samo. Rano Mateusz jechał do pracy, a ona poddawała się swoim zwykłym, codziennym czynnościom. Pranie, sprzątanie…potem obiad. Zawsze o jednakowej porze, gdy mąż wracał z pracy.

Mijał czas, a ona stała w miejscu.

Niby wszystko było w porządku, jednak jej czegoś brakowało. Pomimo nawału obowiązków związanych z prowadzeniem domu i wychowywaniem córki, ciągle czuła jakąś przerażającą pustkę. Wtedy właśnie stwierdziła, iż pora na drugie dziecko. Od zawsze pragnęła, by jej dziecko nie było jedynakiem, by mogło w przyszłości mieć wsparcie w rodzeństwie. Takie wsparcie, jakiego jej nigdy nie było dane zaznać. Mąż był tego samego zdania. Przynajmniej w tym się zgadzali…

Z dwójką dzieci czas jakby jeszcze przyspieszył biegu. Ada gnała ciągle szybciej i szybciej, byle zdążyć ze wszystkim na czas. Zapomniała w tym pędzie o własnych potrzebach, zainteresowaniach. Czas na refleksje nadchodził wieczorami, ale wtedy nie miała już nawet siły, by zająć się tym, co naprawdę kochała robić… Kiedyś. Jej mąż, codziennie zmęczony, po dniu w pracy, potrzebował spokoju w domu. Miał podany świeżutki obiad po powrocie i kolację wieczorem. Ona miała dzieci, cały dom „na głowie” i jego - wiecznie robiącego awantury o nic.

Dzieci szybko rosły. Wkrótce nadszedł czas, gdy rozpoczęły naukę w szkole. A ona? Odprowadzała córki rano na przystanek, wracając do domu robiła zakupy, później prała, sprzątała i gotowała obiad…

Mateusz coraz częściej wracał pijany, a ją zaczynało wszystko przerastać.

Pewnego wieczoru, gdy dziewczynki już spały, usiadła w swoim ulubionym fotelu i zagłębiając się w rozmyślaniach o własnym życiu, doszła do wniosku, że wszystko dookoła przytłacza ją do tego stopnia, iż jest bliska obłędu.

Musiała z kimś o tym porozmawiać. Tylko z kim? Mateusz nigdy nie był gotów, by jej wysłuchać. On nigdy nie potrafił rozmawiać. Teraz właśnie to do niej dotarło.  Z każdym problemem borykała się sama.

Wstała z fotela. Przypomniała sobie w tej chwili o starym zeszycie, który pamiętał czasy szkoły średniej. Odszukała go w szufladzie, gdzie przechowywała swoje skarby. Otworzyła go na pierwszej lepszej stronie i odpłynęła w przeszłość. Powróciły chwile, kiedy to pochylając się nad tymi czystymi kartkami  i biorąc długopis w dłoń, przenosiła się w swój „lepszy świat”, którego nikt nie znał i nie mógł zrozumieć.

Na stoliku obok fotela, nie odrywając wzroku od zeszytu, znalazła dłonią coś do pisania. Wieczne pióro, podarowane jej kiedyś przez przyjaciółkę, zawirowało w jednej chwili. Czarny atrament wylewał się na papier tak, jak żal z serca Adrianny. Z oczu popłynęły łzy. Powstrzymywane przez tyle lat emocje, teraz znalazły ujście. Już nic nie było w stanie zatrzymać tego potoku…  Ada oddychała coraz szybciej. Kolejne strony zapełniały się setkami czarnych znaków, a bluzka robiła się coraz bardziej wilgotna od łez. Ada nie zdawała sobie nawet sprawy z tego, iż rozpoczął się właśnie kolejny etap jej życia. Okres wielkich zmian…

 

 

c.d.n.

1

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy