Inna...(cz.XI)

Autor: agatkafrezja

Po wyprowadzce Mateusza Adrianna odczuwała straszną pustkę. Dawała się ona we znaki szczególnie wtedy, kiedy dziewczynki już spały, a Ada zostawała sama, jedynie z własnymi myślami. Siadała wtedy do komputera. Tam znalazła świat, w którym nikt o nic nie miał do niej pretensji. Zaczęło się od jednego z portali społecznościowych. Później był czat. Spotkała tam ludzi z podobnymi problemami, wyczuwali na odległość, że coś złego dzieje się w jej życiu. To było niesamowite. Nie musiała nic mówić ani pisać, a oni i tak wiedzieli, czuli, domyślali się.

Była późna jesień. Mateusz pojawił się w domu jeszcze raz. Późno w nocy. Wpuściła go, nie przeczuwając co nastąpi za chwilę. Na pierwszy ogień poszedł komputer, potem zeszyt z wierszami (pisanymi przez nią od 14 lat), później rozbił jej telefon komórkowy… Po co? A no właśnie po to, by uniemożliwić jej kontakt ze światem, takim prawdziwym, jaki właśnie zaczynała poznawać… Była policja, płacz dzieci i jego śmiech-śmiech, którego ona nie mogła znieść.

To był koniec, teraz już to wiedziała na pewno.

Dziewczynki obwiniały matkę o to, iż muszą codziennie przemierzać kilometry dzielące ich dom od przystanku, pieszo. Ojciec przecież w ostatnim okresie przed przeprowadzką, odwoził je samochodem. Było jej bardzo ciężko, jednak zaciskała zęby i pięści, by się nie poddać. Za wszelką cenę zamierzała udowodnić tak sobie, jak i dzieciom, że jest silna i że poradzą sobie ze wszystkim. Byle był tylko spokój, byle się zrozumiały wzajemnie – o tym marzyła.

Ta zima była dla Adrianny najcięższą w życiu. Mróz sięgał trzydziestu kresek poniżej zera. Wstawała wcześnie, gdy jeszcze dzieci smacznie spały, rozpalała w piecu, by w domu było znośnie ciepło, gdy się obudzą. Później śniadanie, wyjście do szkoły i pracy. Powrót do domu około godziny osiemnastej i czuwanie przy piecu do późna. Starsza córka sama doskonale sobie radziła z powrotem do domu. Młodszą zaś ze szkoły odbierali znajomi. Do czasu… W końcu wszyscy mieli dość pomagania, bo nie było jej stać by odwdzięczyć się w jakikolwiek sposób.

Nie wiedziała już co robić, bo przecież z pracy zwolnić się nie mogła. Marzyła tylko by jakoś doczekać zakończenia roku szkolnego i przenieść małą do szkoły w mieście, gdzie mogłaby spędzać czas w świetlicy. Ada oczekiwała na wiosnę, jakby ona właśnie miała przynieść ukojenie i rozwiązanie wielu problemów.

gdzieś daleko uciekło me życie
rąbkiem chusty babcinej okryte
pędzę rosą zwilżając swe stopy
nie patrzę za siebie bo nie mam ochoty

gdzieś za tęczą schowana jest przyszłość
deszcz wiosenny po twarzy ocieka
otworzę oczy i ujrzę dziś słońce
i w promieniach zobaczę człowieka

on w prezencie da mi swój uśmiech
blaskiem oczu zabije wspomnienia
otworzy serce by moje łzy otrzeć
i kłopoty zabierze do cienia...

Znów wiersze dawały jej siłę. Pozwalały przetrwać. Aż nastała upragniona wiosna. Wszystko rozkwitało w około, a serce Adrianny odzyskiwać poczęło wiarę, iż uda się wszystko rozpocząć na nowo. Zaczynała rozumieć słowa tych, którzy byli przy niej cały czas: „życie jeszcze przed tobą, tylko nie wolno ci się poddać”…



c.d.n.

1

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy