Instynkt (rozdział pierwszy)

Autor: Dracula
Uśmiechnęła się do siebie.
Chwiejnym krokiem przeszła kilka przecznic. Wciąż wydawało się jej, że czuje czyjś wzrok na sobie, że ktoś bacznie ją obserwuje. Bagatelizowała to, ale instynkt sugerował jej nieco szybszy krok, co w jej stanie nie było zbyt proste. Gdy jednak zobaczyła budynek, w którym mieściło się jej mieszkanie uspokoiła się zupełnie. Całkiem swobodnie weszła po schodkach i zaczęła przetrząsać zawartość swej torebki w poszukiwaniu kluczy do bramy. Po kilku siarczystych przekleństwach znalazła upragniony przedmiot. Zabawa niestety zaczęła się od nowa - teraz trzeba było trafić do zamka.
Dziewczyna usłyszała szelest. Obróciła się gwałtownie, lecz tym razem straciła równowagę i siadła na zimnym betonie. Poczuła, że ktoś podnosi ją do pionu. Po zapachu domyśliła się, że to mężczyzna. Próbowała go odepchnąć, ale był zbyt silny. Zbyt niebezpieczny. Poczuła się jak zwierzę w pułapce, chociaż tak naprawdę nie miała ku temu podstaw. Coś jej jednak mówiło, że nie powinna mu ufać, że powinna uciekać. Wydawało się jej, że po twarzy cieknie jej jakaś lepka ciecz. Nie wiedziała, co to jest, ale jej strach wzrastał z każdą sekundą. Zauważyła, że nieznajomy wyciągnął białą chusteczkę i zbliża ją do jej twarzy. Próbowała się wyrwać, lecz wszelkie próby były nieskuteczne.
Mężczyzna coś mówił, nie mogła jednak zrozumieć słów, które wypowiadał. Wszystko jej się zacierało. Nie widziała nawet jego twarzy, choć stał tak blisko! Czuła, jakby spadała w jakąś otchłań. Nie powinna tyle pić... W przebłysku świadomości starała się sobie przypomnieć ile dokładnie wypiła, jakby zapominając, w jakiej jest sytuacji. Kieliszek martini, dwa, trzy... Nie więcej! Nie mogła się tak zaprawić taką ilością alkoholu. Ten drań musiał jej coś dorzucić! Opanowała ją nagła wściekłość, zaczęła się szamotać nagle przypomniawszy sobie o mężczyźnie, który ją przytrzymywał. Słyszała jakieś słowa, lecz zlewały się jej w jeden, całkowicie niezrozumiały bełkot.
Biała chusteczka dotknęła jej twarzy. Konkretniej ust. Dziewczyna przygotowana była na najgorsze – oczami wyobraźni widziała, jak leży nieprzytomna w jakiejś norze, a napastnik gwałci jej ciało raz za razem, okrutnie, bez jakichkolwiek skrupułów. Straciła wszelką nadzieję. Czekała tylko, aż wszystko stanie się ciemne. Znieruchomiała.
Po chwili zdała sobie sprawę, że tak naprawdę nic się jej nie dzieje. Być może ten drań zapomniał nasączyć chusteczkę narkotykiem! Ma jeszcze szansę! Może jej się udać. Ponownie zaczęła się szamotać, o wiele gwałtowniej, niż wcześniej. I stało się coś dziwnego – uścisk wyraźnie złagodniał, a ona poczuła, że spada. Usłyszała jakiś głuchy dźwięk. Otoczyła ją ciemność.


***

Znów siedziała w barze. Tak, jak poprzednim razem, ze znawstwem sączyła martini i rozglądała się po towarzystwie. Znów była sama, ale nie przeszkadzało jej to. Była dziwnie pewna siebie, wiedziała, na co ma ochotę. Nie miała zamiaru pogrążać się w melancholii. Marzyła o tym, by ktoś ją zauważył, by się przysiadł i rozwiał jej nudę. Chciała zaszaleć i zdawała sobie sprawę, że może jej się to udać.
Po kilku minutach intensywnego wpatrywania się w prawie pusty kieliszek stwierdziła, że nie jest już sama. Podniosła wzrok i zobaczyła, że przy jej stoliku siedzi mężczyzna. I to, jaki mężczyzna! Średniej długości ciemne włosy miał delikatnie zmierzwione, jakby dopiero przyszedł do baru i nie miał czasu ich ogarnąć, czarne oczy błyszczały w ten szczególny sposób, który wywoływał u niej dreszcze, a wąskie wargi rozciągnięte były w czarującym uśmiechu. Zaniemówiła z wrażenia, jakie na niej wywarł.
Mężczyzna nie spuszczając z niej wzroku podał jej nowego drinka. Dziewczyna zastanawiała się, jakie ma zamiary. Pewnie chciał spędzić „bardzo miły wieczór”. Może nawet z nią. Nie wierzyła w zrządzenia losu, lecz postanowiła nieco zaryzykować. Odwzajemniła uśmiech. Oczy mężczyzny jeszcze bardziej rozbłysły. Podniósł się z krzesła. Teraz wyraźnie

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy