Iskierka nadziei

Autor: pisak14

Ler była wysoką, dobrze zbudowaną blondynką z niebieskimi oczami. Miesiąc temu skończyła już szkołe. Stan ? Była zajęta. Chłopaka o imieniu Daniel. Tworzyli razem piękną pare.
Ler miała niesamowity głos. Pewien artysta znalazł ją w internecie i w ciągu roku staneła już na deskach teatru i zaczeła śpiewać.
*
Ler obudziła się wczesnym rankiem w ramionach Daniela. On jeszcze spał więc delikatnie ściągneła jego ręke z siebie, wstała i poszła do łazienki.
- Czemu nie śpisz? - odezwał się głos za nią.
- Daniel. Mam stresa. Przed tym wystempem... ciężki repertuar... - westchneła tuląc się do niego. Jego umięśniona klata stała się napięta, gdy zaczeła jeździć zimnymi rękami po niej. Posadził ją na półce. Pocałował.
- Głupia jesteś wiesz? Dasz rade. Wiesz, że będę przy tobie... to znaczy za kulisach - zaczeli się śmiać. Dochodziła 8 rano. Auto po Ler i Daniela już przyjechało. Ubrała się w dresy - a on w jeansy i bluze. Zeszli do auta i pojechali na Madison Square Garden. Przed wejściem widniał ogromny napis : LER EWANS - BORN TO LOVE YOU TOUR. Uśmiechneła się. Weszli do środka. Styliści rozłączyli parę i zabrali Ler na przygotowania - Makijaż, ubrania, fryzura. Ale Daniel pozostał i zaczął rozmawiać z Menagerem.
- Wiesz, że to jej ostatni koncert ? - odparł Daniel pocierając kark.
- Wiem... Fani będą zawiedzieni. Ale będziemy walczyć do końca. - odparł podając mu ręke.
- Ile procent, że przeżyje? - odparł po chwili Steven.
- 55. Ale wie Pan to jest rak... o któym dowiedziała się wczoraj...

1

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy