Kapitan Eliza (Rozdział 3)

Autor: KapitanJoanna

Patrick wyszedł na górny pokład. Wracał z zęz, gdzie z Esther wspominał czas spędzony z matką. Spojrzał na morze, którego tak nienawidzi, na żagle, które tak go irytowały i poczuł ogromną wściekłość na los, że musi się tułać po wodach, niż pozostać na lądzie, tam, gdzie jego miejsce. Wydawało mu się, że słyszy kroki. Znieruchomiał. Nikt jednak nie przyszedł. Nagle dotknęła go złość na załogę, choć marynarze nie mieli nic na sumieniu. Patrick wolał myśleć inaczej, móc kogoś obarczyć winą.

-Niech oni zostaną ukarani!- krzyknął głośno, nie przejmując się, że mogą to usłyszeć.

Statkiem zatrzęsło. Zaskoczony Patrick przewrócił się i upadł. Usłyszał głośne trzaski, przytłumione krzyki i przekleństwa, chlupot i odgłos wielu biegnących ludzi. Pełen najgorszych przeczuć wstał i wyjrzał za burtę. W ciemnościach ledwo zauważył majaczącą wyspę i skały. Poczuł nieuzasadniony lęk.

Na pokład wbiegł kapitan, James, Alan i wielu innych marynarzy.

-Co się stało?- wyjąkał Patrick.

-Skały- powiedział nieco zaskoczony i zamyślony kapitan- Dziwne…

-To chyba normalne na tych wodach- zauważył. Alan i James spojrzeli na niego jak na pozbawionego rozumu.

-Czy ty jesteś zupełnie…- zaczął mówić wyraźnie zły Alan, ale jego przyjaciel mu przeszkodził w wypowiedzeniu słów pogardy.

-Kapitan jest świetnych dowódcą, nie wiem, co się stało, że wpadliśmy na te skały. Nigdy nic takiego się nie zdarzyło. To było… po prostu niemożliwe.

-Coś tu nie gra- przyznał Alan- Normalnie jakby była z nami kobieta na pokładzie!

Patrick przełknął ślinę.

-Czy z „Joanną” wszystko w porządku? Hmm… głupie pytanie. Czy zniszczenia są duże?- zapytał wuja James.

-Kadłub jest w beznadziejnym stanie. Dobrze, że w zęzach nie zostawiliśmy nic cennego.

-Esther- szepnął przerażony Patrick. Nagle, ku ich wielkiemu zaskoczeniu, na wszystkich lunął deszcz, usłyszeli też grzmoty.

-Damy radę dopłynąć do jakiegoś portu?- zapytał James.

-Nie sądzę. Powinniśmy rozejrzeć się po tej niewielkiej wyspie- odparł kapitan.

-Dlaczego?- zdziwił się jego zbity z tropu siostrzeniec.

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy