Klatki - moich wspomnień

Autor: leila

Krótko po wymarszu jego pułku, czułam się całkowicie opuszczona, zraniona, pozostawiona samej sobie. Wariowałam z rozpaczy i tęsknoty. Nocami płakałam i krzyczałam przez sen. Dniami snułam się po obejściu niczym cień. Nigdzie nie mogłam znaleźć miejsca. Nic ani nikt nie potrafił wywołać uśmiechu na mojej twarzy. Pochłonęła mnie rozpacz, marazm, samotność i niezrozumienie.

 Jednak każdy dzień stał się lekarstwem dla moich rozognionych ran i rozwojem malutkiej istotki noszonej pod sercem. Tak, byłam w ciąży. Najcudowniejszy i najmniej spodziewany dar, jaki mógł mi dać Edward. Ukrywałam mój stan w obawie przed reakcją rodziców i sąsiadów. Słyszałam w głowie wyzwiska i kpiny rzucane przez ludzi, ale w końcu nastała chwila, by wyjawić długo skrywany sekret.

Gdy powiedziałam prawdę, w rodzinie rozpętało się istne piekło na ziemi. Matka zalała się łzami, za to ojciec szalał i miotał się po izbie w furii klnąc siarczyście. Bracia i siostry spuścili w milczeniu głowy i znikali jak tylko mieli okazję z pola rażenia. Cóż,po wyjawieniu prawdy –najgorsze było już za mną… teraz mogło być tylko lepiej…

Postanowiono, by jak najprędzej zeswatać mnie z jakimś młodym, niczego się niedomyślającym młodzieńcem. To był dopiero drugi miesiąc ciąży, więc nic nie było jeszcze widoczne, ale i tak należało się spieszyć. Zaaranżowano kilka spotkań i wydano mnie za nieco starszego, syna piekarza. Nie protestowałam, ponieważ chłopak był uroczy i naprawdę bardzo się starał, poza tym odznaczał się pracowitością i skromnością. Nie mogłam narzekać.

Ślub odbył się w ekspresowym tempie, ale z zachowaniem wszystkich tradycji i obrządków. Pomimo tego, że nie kochałam Tadeusza i tak udało nam się stworzyć ciepły i wypełniony miłością dom. Związek oparty na szacunku i zrozumieniu. U jego boku zaznałam spokojnego życia, które wypełnione było ciężką pracą w młynie i gospodarstwie. Bliźniaczki - Anna i Katarzyna - były dla nas największymi skarbami. Mój mąż nigdy nie wątpił w swoje ojcostwo. Dzieliliśmy ze sobą ponad 50 lat trudów, trosk, zmartwień radości, zabawy i śmiechu aż do dnia jego śmierci…

Miałam dobre życie, jednak po tylu latach ,nadal przechowuję, w szkatułce, zdjęcie mężczyzny, którego tak mocno sobie ukochałam…

     … ukochałam na zawsze…

 

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy