KOBIETA W LUSTRZE epizod 3

Autor: JOANNA54

 - Boże! Jak ty wyglądasz!

 - Ślicznie, o co ci chodzi. Popatrz, mam piękne opuchnięte powieki, rozmazany tusz, czerwony nos. Tak wyglądam jak się czuję. Nowość?

 - Niby nic nowego, ale przed kilkoma godzinami widziałam cię całkiem inną.   Ktoś umarł czy co?

 - Umarła moja naiwność.

 - To chyba dobrze...

 - Dobrze, ale boli.

 - Stajesz się nudna, już nie mogę na ciebie patrzeć.  Gdzie się podziała  twoja uśmiechnięta, radosna  twarz? Gdzie twój błysk w oku? Zaglądasz we mnie coraz rzadziej, zagubiłaś się gdzieś. No, co się stało?

 - Dobra, opowiem ci.

 Było tak jak zwykle. Smutny, szary dzień.  Wracam do domu po pracy, on jak to zwykle bywa, zagaduje mnie na półpiętrze. O której przyjdą grać w kręgle, co będą jedli, co kupił itp. Codzienność. Ale w pewnej chwili dodaje .

 - W pokoju na stole jest coś dla ciebie.

 W pokoju na stole stoi wazon, a w nim trzy tulipany.

Patrzą na mnie rozświetlonym pomarańczem.  Świeżutkie, niewinne. Dotykam delikatnie, liście chrzęszczą ,dziewicze kielichy otwierają się dopiero.

 Przelewa się przeze mnie błoga fala. Pierwszy od dawna miły gest z jego strony. To musi coś znaczyć.

Nieme przepraszam?

Zosia też na mnie spoglądała zdziwiona, coś mnie unosiło, uśmiechałam się nawet. Uporałyśmy się w kuchni sprawnie.

 - Skończ sama - powiedziałam - ja mam ochotę na spacer.

 Jesień nieśmiało prześwietla rzednące konary drzew.  Jeszcze wciąż zielone, jeszcze bronią się przed chłodem, który maluje brzegi liści w brązowe plamki, złociste cienie.  Gałęzie zmęczone ciężarem owoców, pokornie schylają ramiona dotykając  dumnych traw.

 Trawa. Często porównywałam się z nią. Jest taka wytrwała, znosi cierpliwie ślady butów, które przygniatają ją do ziemi.  Odradza się uparcie wypuszczając coraz to piękniejsze listki. Niestrzyżona ściele się przyjaznym dywanem. Tuli do siebie polne myszki, pozwala ptakom chronić w swym gąszczu pisklęta.

Trawa, najzwyklejsze ziele.

 Co mają znaczyć te kwiaty? Wracam myślą do niespodzianki. Czyżby jednak  się ocknął . Czyżby zrozumiał, że zabrnął za daleko. Może to ta chwila, w której to ja mam zdecydować co będzie dalej z nami?

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy