Kolonia i nieszczęśliwa przygoda.

Autor: Rinoa017
Byłam na kolonii. Bawiłam się naprawdę świetnie. Pierwszy tydzień minął normalnie, jak to na kolonii bywa... Zabawy, krótkie wycieczki... Było naprawdę świetnie. Poznałam wielu przyjaciół, a zaprzyjaźniłam się z jednym, naprawdę świetnym chłopakiem... On niechcący przyczynił się do tego, że mój świat został częściowo zniszczony... I nie dało się go już odbudować. _________________________________________________ - O, cześć Zick. – Krzyknęłam. Mieliśmy iść właśnie na obiad. A po obiedzie oczywiście PlayStation, które przywiózł do zabawy jeden z opiekunów. Musieliśmy jakoś usiąść tak, żeby być w świetlicy jak najszybciej. A potem to już tylko gramy! - Siemanko, Riku. – Zawsze mnie tak nazywał. Tak naprawdę mam na imię Aśka... Ale lubię to pseudo. Zick uważa, że bardzo do mnie pasuje. Kojarzyło mu się z tajemniczością... Uważał, że ja też jestem tajemnicza. Ale czy naprawdę taka jestem? - Idziemy po obiedzie na KH? – Zapytał. KH... Skrót, który sami wymyśliliśmy dla gry Kingdom Hearts. - No, a czemu nie? – Odparłam. – Zobaczymy, kto pierwszy?! – Krzyknęłam, zaczynając zbiegać na obiad. On szybko za mną podążył. Był pierwszy na dole, czyli on zaczynał grę. To nie fair, zawsze on zaczynał. Weszliśmy do jadalni. Oczywiście znaleźliśmy takie miejsce, żeby jak najszybciej dostać się na świetlicę, czyli blisko drzwi. Moja siostra na mnie spojrzała. Już wiedziała, na co się zanosi i tylko pokiwała głową. Była ode mnie młodsza, ale u nas to ja byłam chyba bardziej „stuknięta”. Szybko zjadłam obiad i natychmiast wyruszyłam zająć miejsce w kolejce. Jak zwykle pierwsza. Włączyłam grę i czekałam spokojnie na Grześka – Zicka. Gdy tylko doszedł, przysiadł się do nas jakiś koleś. - Kto to? – Zapytałam Zicka o tego kolesia. Wyglądało na to, że on go zna. - A, on? – Zapytał, czerwieniąc się i drapiąc po głowie. – Sorry, że was sobie nie przedstawiłem, myślałem, że już się znacie. No, Aśka, to jest Krzysiek. – Powiedział, wskazując mi chłopaka, który się do nas przysiadł. – Krzysiek, to Aśka. Ma pseudo Riku. – Odparł, wskazując mnie chłopakowi. – No, to już się znacie. - Noo... – Odparłam, choć trochę niechętnie. Miałam jakieś opory do tego blondynka... - Ładna jesteś. – Odparł Krzysiek, jakby trochę się mnie bał. – Naprawdę... Jeszcze chyba nigdy nie mówiłem tego dziewczynie. – Ciągnął i położył mi rękę na udzie. Od razu ją odsunęłam. Czułam się dziwnie, ale nie chciałam urazić Zicka. No nie... Tylko nie ona... Przylazła tu moja siostra, i to akurat teraz... Jeszcze ona tu potrzebna. Usiadła między mną a Krzyśkiem, za co dziękowałam jej w duchu. W końcu się do mnie odezwała. - A to, co za jeden? – Zapytała z podejrzliwością. - On? To Krzysiek, kumpel Zicka. – Odpowiedziałam. Zicka już całkiem pochłonęła gra. Tylko pstrykał w te klawisze. Wokół pojawiła się grupka osób... Znaczy, że Zickowi dobrze idzie. - Krzysiek, to Wiolka, moja siostra. – Przedstawiłam Krzychowi moją siorę. - Miło mi. – Odparł, po czym wyszeptał jej do ucha tak, żebym i ja słyszała. – Ładną masz siostrzyczkę. – I zaczął się śmiać. - No nie. – Usłyszałam pełen skargi głos Zicka. – Riku, teraz twoja kolej. – Powiedział, oddając mi joystick. - Ok. – Powiedziałam i zaczęłam grać. Zick poszeptywał coś z Krzyśkiem, Wiolka wyszła. Na pożegnanie jeszcze rzuciła, że wieczorem jest dyskoteka. Odpowiedziałam, że przyjdę i dałam się ponieść grze. Wieczorem siedziałam w namiocie, przed lusterkiem podręcznym i zastanawiałam się, jak się umalować. Miałam już ładne ciuszki, więc... Jeszcze tylko makijaż. Miałam na to pół godzinki, nie śpieszyło mi się. W końcu przejechałam niebieskim cieniem po powiekach, pomalowałam jasnym błyszczykiem po ustach. Byłam sama w namiocie... Na moje nieszczęście. Usłyszałam szelest drzwi od namiotu i zobaczyłam... Krzyśka. - Pójdziesz ze mną na dyskotekę. –

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy