Lot

Autor: Laser

Lot

Leciałem w noc. Było nie za zimno, ale nie można powiedzieć, że było ciepło. Tak sobie - to najlepsze określenie dla pogody. Leciałem niezbyt wysoko. Gdyby było jasno, rozpoznawałbym wszelkie szczegóły krajobrazu, który przemierzałem. Gwiazdy przebijały się przez chmury. O takim zachmurzeniu mówi się, że jest czterdziestoprocentowe. Widziałem szosę do Wrocławia, czasami przejeżdżał nią samochód. To po wódkę z Czech, to z wódką do domu. Oprócz tego góry. Pagórki właściwie, ale mimo wszystko góry. Nie, nie jest tam tak ciemno, jak nocą w Karkonoszach. Jednak za dużo świateł. Ta kraina jest miejscem, gdzie kończą się niezwykle nudne płaszczyzny Niziny Dolnośląskiej, a zaczynają góry związane z Kotliną Kłodzką. Leciałem więc w noc, nie za szybko nie za wolno. Nagle pojawiła się tuż przy mnie wiewiórka. Ona też leciała....Zdziwiłem się.

- Co ty jesteś? - spytałem.

- Wiewiórka – ona na to.

- Przecież wiewiórki nie latają!

- A ludzie to latają?

- Ale ty jeszcze na dodatek mówisz!

- Uczyłam się polskiego na kursach korespondencyjnych.

- No dobra a dokąd lecisz?

- Chciałam zobaczyć dziwoląga latającego a okazało się, że to ty.

- Słuchaj czy ja śnię? - spytałem z nadzieją w głosie.

- Nie, no skąd!

- Aha! No to żegnaj. Bo ja wracam.

- Pa!

Wylądowałem na podwórku. Usiadłem na ławce. Zapaliłem papierosa, spojrzałem w niebo. Tak, zachmurzenie czterdzieści procent. Przyszła do mnie Agnieszka.

- Czemu siedzisz tak długo na dworze? - zapytała.

- Latałem po okolicy.

- Ty masz chorą głowę! Chodź do domu, bo zupełnie przeziębisz mózg.- Pogłaskała mnie po chorej głowie. Nie uwierzyła. A co by było gdybym opowiedział jej o spotkaniu z wiewiórką??

 

Wrocław 1.03.2001.

 

1

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy