magiczne opowiadanie.Czytajcie

Autor: weronika17

   Kilka zmian świateł. Dla Amy było to niczym wieczność. Sieć tuneli i korytarzy, ciągła obecność zasępionej Alice i brak jakichkolwiek innych ludzi. Ciągle przemykały przez ciemność, nigdy nie wychodząc na bardziej uczęszczane trasy. Dawne pragnienie kontaktu z innymi istotami przerodził się w bezgłośnie wołanie o zobaczenie obcej twarzy. Dziewczyna miała wrażenie, że tonie w morzu samotności i nie ma wokół nikogo, kto by ją uratował. A ciągła nieświadomość własnego losu i przeszłości była niczym niekończąca się tortura.

            Alice była niczym cień tej osoby, którą Amy poznała dawno temu w ciasnym, brudnym pomieszczeniu. Wydawało się, że lata minęły, odkąd wyszły z niego i rozpoczęły tą beznadziejną podróż. Dziewczyna ciągle jeszcze pamiętała coś w rodzaju swobody u swej towarzyszki, co zniknęło po bardzo niedługim czasie. Teraz pozostawała tylko zimna, zamknięta w sobie Alice, uparcie prąca do celu. W oliwkowych oczach czaiła się pustka, kryjąca wszelkie uczucia. Nie pozostał po nich nawet ślad.

            Im dalej szły, tym bardziej przygnębiająca stawała się podróż. Tunele były chłodne, a mocno znoszone ubrania Amy nie chroniły jej przed niską temperaturą. Alice miała na sobie czarne, skórzane skóry, ściśle przylegające do jej mocno krągłego ciała i wyraźnie chroniące ją przed niewygodami. Wydawała się nie przejmować komfortem swej towarzyszki. Zresztą, rzadko ze sobą rozmawiały i niewiele częściej nawiązywały kontakt wzrokowy. W jakiś dziwny sposób ta obojętność była dla Amy bolesna. Przecież Alice sama mówiła, że są przyjaciółkami. Teraz ledwie się do siebie odzywały.

            Przed szaleństwem ocaliła Amy tylko nagła wiadomość, po którejś z kolei zmianie świateł. Dziewczyna dawno już zgubiła rachubę czasu, a samotność i tak zajmowała większość jej myśli.

            - Niedługo znajdziemy się w Nadpiekle– powiadomiła ją Alice, gdy szykowały się do odpoczynku, po kilkugodzinnym przemykaniu wilgotnymi korytarzami. – To miasto graniczące między strefami. Za dwie zmiany do niego dotrzemy. Musimy teraz uważać, bo tu nie unikniemy spotkania z innymi ludźmi.

            Gdyby nie to, że Alice była zaniepokojona tym faktem, Amy zaczęłaby skakać z radości. Dla niej możliwość zobaczenia jakichkolwiek ludzi była najradośniejszą możliwą nowiną. Nie mogła porównać tego uczucia do czegokolwiek, bo nie pamiętała, czy kiedyś była równie – a może nawet bardziej – szczęśliwa.

            Nadpiekle było zastanawiającą nazwą. Amy kojarzyła to z czymś ekscytującym, ale ciężko jej było wytłumaczyć związane z tym uczucie. Być może było spowodowane radością, ale podświadomie wiedziała, że ma to związek z jej wspomnieniami. Nadal jednak umykało jej mnóstwo szczegółów, które za wszelką cenę pragnęła uchwycić. Stawało się to powoli frustrujące.

            Teraz czas zaczął się dłużyć jeszcze bardziej. Następna zmiana przyszła boleśnie wręcz powoli, a czekała ją jeszcze następna. Jednak entuzjazm Amy nie malał, a ona sama ledwie kryła go przed ponurą Alice. Kobieta wydawała się dostrzegać podekscytowanie dziewczyny, ale nic na ten temat nie powiedziała. Ani nie opowiedziała o czyhających zewsząd niebezpieczeństwach, ani nie powiedziała niczego niepokojącego o celu ich podróży. Była po prostu bryłą lodu.

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy