magiczne opowiadanie.Czytajcie

Autor: weronika17

 

***

 

            Amy spodziewała się różnych rzeczy po Nadpieklu. Wyobrażała sobie kolejną sieć tuneli, którą ktoś po prostu nazwał miastem. Może też czegoś w rodzaju jaskini, jak ta z windą na wyższych poziomach. Jednak nie tego, co ujrzała.

            Rzeczywiście, była to jaskinia, jednak stokroć większa od tej, którą ostatnio widziała. I wcale nie uformowana naturalnie, a wykuta przez maszyny. Kiedy tylko znalazły się na tym rozległym obszarze, Amy zadarła głowę do góry, aby ujrzeć odległe, wydawałoby się nieosiągalne, ciemne sklepienie. Szczęka opadła jej z wrażenia, gdy błądziła oczami po tym dziele architektonicznym. To było niesamowite.

            Po chwili okazało się, że nie tylko wielkość jaskini jest zaskakująca. Najdziwniejsze było to, co znajdowało się na dole. A była tam wielka otchłań, której dno ginęło gdzieś w skłębionej ciemności. Powietrze nad przepaścią drgało, jakby temperatura nad nią była znacznie wyższa, niż gdzie indziej. Wokół i nad otchłanią znajdowały się domy. Przykute do ściany lub zwieszające się z odległego sklepienia. Całe miasto połączone było siecią podpór, łańcuchów i dróg, a wszystko dopełnione było skrzypieniem tej skomplikowanej konstrukcji i gwarem mieszkańców. W przestrzeni nad budynkami unosiły się różnego rodzaju pojazdy, zmierzające z jednego portu do drugiego. W powietrzu unosiły się najróżniejsze zapachy, które mieszały się w jedną, niewątpliwie bardzo miejską woń. Przez odległość, z jakiej Amy się temu przyglądała, wszystko wydawało się malutkie. Dziewczyna była oszołomiona ogromem miasta. Po tak długim czasie samotności była przytłoczona nagłym odkryciem, jak wielu ludzi żyje w podziemnym świecie.

            Ona i Alice weszły do jaskini przez niewielkie wejście w północnej ścianie. Było ono niewidoczne z daleka i podobne do setek innych takich przejść. Wyróżniały się tylko te większe, zdolne pomieścić unoszące się nad miastem pojazdy lub duże tłumy ludzi. Amy nie mogła sobie wyobrazić tuneli większych od największych jakie dotąd widziała. A jednak, takie istniały.

            Gdy Alice uznała, że dziewczyna już dość się napatrzyła, poprowadziła ją w dół, wąskimi schodami, stapiającymi się ze ścianą. Nie było tu poręczy, więc Amy za wszelką cenę nie spoglądała za krawędź przepaści i przyciskała prawe ramię do muru. Serce waliło jej jak szalone, gdy wbijała wzrok w plecy Alice i ostrożnie pokonywała stopnie. Kobieta chyba naumyślnie nie narzucała zbyt szybkiego tempa. Z pewnością wiedziała, jak bardzo niepewną ma towarzyszkę. Upadek z takiej wysokości żadnej z nich nie przyniósłby niczego dobrego.

            Jeżeli Amy na początku spodziewała się, że od razu po wejściu do jaskini wejdą między ludzi, to grubo się myliła. Najpierw czekała ich długa wędrówka w dół, do najbliższej ścieżki, którą był niezbyt solidnie wyglądający most. Trzeba było przejść nim, aby dostać się na którąś ze stabilniejszych dróg.

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy