magiczne opowiadanie.Czytajcie

Autor: weronika17

            Po jakimś czasie droga zaczęła się dłużyć. Amy z nudów zaczęła liczyć kolejne stopnie. Schodzenie było tak monotonne, że nawet przestała się przejmować przepaścią po lewej ręce. Nadal szorowała prawym ramieniem po ścianie, ale nie przytulała się do niej jak najmocniej. Tylko dwa razy musiała otrząsnąć się z otępienia, gdy przypadkiem źle nastąpiła na stopień. Wydawały się względnie równe, ale były zniszczone i można było się na nich poślizgnąć.

            - Ostrożnie – z zadumy wyrwał ją niski głos Alice. Amy wzdrygnęła się i oderwała zamyślone spojrzenie od pleców towarzyszki. Były już blisko mostu. Droga musiała trwać bardzo długo, ale była tak nudna, że spora jej część umknęła z umysłu dziewczyny. – Most powinien wytrzymać ciężar setki ludzi, ale wolę dmuchać na zimne – kobieta skierowała oliwkowe oczy na Amy. Na jej okrągłej twarzy widniała powaga i coś, czego wcześniej nie było: determinacja. To było zaskakujące. – Nie wychylaj się i idź tuż za mną.

            Odwróciła się szybko, a jej długie, gęste włosy omiotły twarz Amy. Dziewczyna na chwilę zamarła, gdy uderzyła ją dziwna myśl, że Alice się boi. Po chwili otrząsnęła się i ruszyła w ślad za nią, po kilkunastu ostatnich stopniach. Starała się za wszelką skupić na drodze, lecz w jej myślach ciągle pojawiało się to samo: ona się boi. Było to tak potężne, że jej oddech nieznacznie przyśpieszył. Weszła na most, dotykając dłonią zardzewiałej poręczy. Zamrugała szybko, gdy to ciągle do niej wracało. Gdy spoglądała na okryte skórzanym strojem plecy Alice czuła to całą sobą.

            Boi się. Boi się. Boi się

            Przycisnęła palce do skroni, jakby miało to jakoś odegnać zatrważające myśli. Ledwie zauważała, gdzie idzie. Nie spostrzegła nawet, że zaczyna zwalniać, a Alice coraz bardziej się oddala.

            Boi się, wiesz to. Zawsze się bała.

            Amy zagryzła mocno wargę. Pocierała skroń tak mocno, że poczuła pieczenie. Nie poczuła za to bólu, gdy rozcięła skórę ust. Nie czuła spływającej po brodzie krwi.

            Strach. Boi się. Boi się!

            - Amelia? – Amy zamrugała, patrząc nieprzytomnie na Alice. Kobieta odwróciła się. Jej czoło przecięła bruzda, gdy wracała do dziewczyny. – Co się dzieje? Czemu się zatrzymałaś? – W jej głosie zabrzmiała troska. Pierwsze takie uczucie od wielu zmian.

            Boi się. Strach w jej oczach. Teraz strach. Zawsze strach.

            Alice zacisnęła dłoń na ramieniu Amy. Dziewczyna miała szeroko otwarte oczy. Wzrok skierowała na kobietę, ale nie patrzyła na nią. Wyglądała tak, jakby oglądała jakiś odległy widok. Jakby nie było jej tutaj.

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy