Miedzy bólem a nadzieją

Autor: nobodyknowsme

 

-         Nie opuszczaj mnie...-wyszeptałam

 

-         Nie opuszczam...Będę istniała dopóki będziesz o mnie pamiętać. Będę zawsze przy Tobie...

 

 

 

Nie kłamała. Ufałam jej i się nie myliłam. Już więcej nie spotkałyśmy się w szpitalu, pozwolili jej wrócić do domu. Codziennie po szkole ja odwiedzałam, coraz bardziej wierząc w jej wyzdrowienie. Jednak w Adze się coś zmieniło. Wyrzuciła wszystkie kalendarze, zasłoniła okna, pozdejmowała zdjęcia ze ścian. Widziałam coraz większą jej rozpacz, czułam jej strach, słyszałam jak cicho płakała. Nie potrafiłam jej pomóc. Bałam się cokolwiek mówić. Zostawałam z nią w nocy, głaskałam po głowie i mówiłam, ze będzie dobrze. wkrótce straciła włosy i bardzo schudła. Coraz mniej miała siły i nadziei. Jak kiedyś była całym ogniskiem, tak został z niej tylko mały płomyczek, którego mógł zgasić byle podmuch wiatru.

 

-Zostaw mnie już samą...-powiedziała mi kiedyś nie patrząc w oczy.

 

-Dobrze.-powiedziałam i odeszłam.

 

Za miesiąc do mnie zadzwoniła, bym przyszła. Moje serce szybciej zabiło, kiedy zobaczyłam odsłonięte okna i mnóstwo zdjęć na ścianach. Przywitała mnie ogromnym uśmiechem, pomyślałam, że już wszystko jest dobrze...

 

-Daria, mam prośbę...-zaczęła wstydliwie-Kupisz mi kalendarz?

 

-Jasne! -zaśmiałam się- Na kiedy?

 

-najlepiej już.

 

Bez zastanowienia pofrunęłam do sklepu jak na skrzydłach. Długo się namyślałam nad wyborem kalendarza. W końcu wpadł mi w oko taki ogromny z rysunkami kotów. Znałam jej styl, wiedziałam, że spodoba jej się. Cieszyłam się, ze cała moja męka się skończyła...Jednak to był dopiero początek.

 

    Wpadłam do jej pokoju niczym petarda i przytuliłam przyjaciółkę. Wręczyłam kalendarz ona się szeroko uśmiechnęła. Rozpakowała i zaczęła skreślać wszystkie dni Września i trzy dni Października.

 

-Co robisz? -spytałam lekko zdenerwowana.

 

-Został mi miesiąc i 28 dni na spełnienie marzeń...

 

Czułam jak zadrżała. Przez chwile stała ze smutna mina i nagle się roześmiała.

 

-To nie koniec, Daria, to początek- rzekła- Ja umrę...Stracę wszystko...Musze wykorzystać ten czas!

 

Szybko podbiegłam do niej i pocałowałam ją w zimny policzek.

 

-Zrobię wszystko, choćbym miała umrzeć z Tobą...-Powiedziałam.-Tylko jakie masz marzenia?

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy