miłość

Autor: cisza
jestem marionetką Twoich bujnych fantazji, skazana na Twoje zachcianki, te przyjemne i te bardziej brutalne. Mówisz podnieś rękę ja ją podnoszę, mówisz powiedz kocham - kocham, mówisz rozchyl uda, rozchylam je mechanicznie, bez uczuć, bez słowa i zastanowienia, po prostu jestem cała Twoja do dyspozycji zawsze i wszędzie. Ty obrałeś mi drogę którą ślepo podążam bez wyższych celów, bez trudnych słów. Sama w sobie dla Ciebie od Ciebie, odkryłeś mnie w sobie, kreujesz na ideał z ludzkimi wadami, tak by oni nie widzieli że już we mnie nie ma ludzkości. Zabiłeś we mnie uczucia i narzuciłeś swoje wyimagowane wartości, które notabene ukradłeś z mojego pierwotnego bytu doskonałości. Bunt.
Mówisz że mam dziwną manie wywyższania swojej osoby a jednocześnie poniżanie jej, tak zwany zakompleksiony narcyzm, który bardzo długo hodowałam w sobie. a teraz stop mówię. teraz to moje zimne spojrzenie, moja znieczulica i ignorancji spowodują u Ciebie niewyobrażalnie trudne do zniesienia cierpienia. Tylko czy starczy sił mojej naturze by przezwyciężyć Twoje słowo swoją spazmatyczną gadaniną, tą od której boli Cię macica.

Czas na zmiany, gruntowne.
zmiana wyglądu i świeżości pomieszczenie już nastąpiły. Teraz czeka mnie zmiana stanu częstotliwości uczuć i osób które mnie otaczają.

może zaoferujesz mi rozrywkę pt. "szczęście" . Takie prawdziwe, a nie kiczowate i do granic infantylne jak to zazwyczaj bywało.

bo lubię Cię kochać.
1

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy