Miłość... trudna sprawa. Część 5

Autor: Marzycielka555
Kuba pomachał jej z daleka. Podbiegła do niego potykając się o kamień. - Nic ci nie jest?- spytał. - Nie... i tak jestem już przyzwyczajona, że mam pecha- wzdychnęła i otworzyła drzwi do kawiarni- wchodzisz?- Kuba kiwnął porozumiewawczo głową i wszedł za Kamilą. Usiedli na końcu. - Co bierzesz?- spytał Kuba patrząc w menu- ja chyba to ciastko z bitą śmietaną- oznajmił. - Ja wezmę koktajl truskawkowy- podali zamówienia kelnerowi i zabrali się do szczerej rozmowy. - Więc o co chodzi?- pytał Kuba. Kamila patrzyła na stół ze spuszczoną głową. Nie wiedziała jak zacząć, ale postanowiła opowiedzieć Kubie całą historię od momentu, kiedy Marcin zaczął ją unikać. Kuba patrzył na nią zaciekawiony i słuchał uważnie każdego wyrazu, który wypowiedziała. Kiedy dziewczyna skończyła on byl już zahipnotyzowany. - Kuba? Jesteś?- spytała Kamila. Kuba otrząsnął się. - Myślę, że zachował się jak szczeniak. To prawda- powiedział. Kamila przytaknęła. W tamtej chwili podszedł kelner podając smakołyki. Kamila od razu chwyciła za słomkę od koktajlu. - Zadam ci pytanie, które powinno rozwiązać twój problem- powiedział Kuba odgryzając kawałek ciastka. - Słucham- mówiła dziewczyna popijając napój. - Kochasz go?- spytał. Kamila kaszlnęła odrobinę. Na te pytanie nie mogła odpowiedzieć. - Nie wiem...- powiedziała. - Jeśli nie wiesz to znaczy, że sama jeszcze nie umiesz dobrze osądzić. Prześpij się z tym, a może coś wymyślisz- powiedział chłopak. Kamila uznała ten pomysł za dobry. Od razu w domu klapnęła na łóżko i zasnęła głęboko. Śnił jej się Marcin i Kuba. Oboje machali do niej. W pewnej chwili zaczęli się bić. Ona ich uspokajała, ale tylko traciła czas. Potem słyszała tylko dźwięk karetki i ciemność. Ze snu wyrwała ją mama. - Kochanie co się dzieje?- spytała mama. Kamila nie chciała już ukrywać przed mamą tajemnic. Opowiedziała jej wszytko od deski do deski. Mama źle nie zareagowała. Wręcz przeciwnie, byla dumna, że jej córka ma tylu adoratorów. Kamila nie uważała, że to jest śmieszne. Zmartwił ją też ten sen. Był okropny. ************* - Kamila zaczekaj!- krzyknął Marcin, kiedy dziewczyna wracała do domu ze szkoły. Spojrzała w jego stronę, ale od razu odwróciła się i szła dalej. - Proszę pogadaj ze mną- powiedział chłopak trzymając ją za rękę, kiedy już ją dogonił. Kamila wyrwała mu dłoń. - Spadaj!- krzyknęła- Nie ma o czym gadać! - Jest- powiedział i przytrzymał jej rękę. - Puść mnie! Nie chcę z tobą gadać! - Ale ja chcę!- krzyknął i ścisnął jej rękę jeszcze bardziej- kocham cie i chce z tobą być, rozumiesz? Rozumiesz?!- dziewczyna była już przestraszona i to nie na żarty. - Ale ja cię już nie kocham!- z całych sił próbowała zerwać się Marcinowi. On cały wkurzony popchnął ją na chodnik. Kamila leżała nie ruchomo, próbując się podnieść. - Nie kochasz? Będziesz ze mną! Słyszysz?!- podniósł ją i objął. - PUŚĆ MNIE!!!- krzyczała dziewczyna. Ludzie nie zwracali uwagi na krzyki. Nikt się tym nie przejmował. Wreszcie na horyzoncie pojawił się Kuba. - Puść ją!- krzyknął i wyrwał Kamilę z rąk Marcina. Dziewczyna cała we łzach próbowała uspokoić atmosferę, ale na marne. - O kochaś się znalazł! No co bijesz się? Muchy byś nie skrzywdził!- naśmiewał się Marcin. Kuba popatrzył na niego chłodno. - Mam kulturę. Dziewczyn nie biję- powiedział. - Dureń- syknął Marcin. - Dureń? Zaraz ci pokażę, kto jest durniem- wtedy dał mu porządny cios w brzuch. Marcin jęknął cicho, lecz po chwili wycelował Kubie prosto w twarz. Chłopak leżał na ziemi, lecz podniósł się i walczył dalej. Ich ruchy były coraz silniejsze i bardziej agresywne. - Uspokójcie się! Przestańcie!- wołała Kamila we łzach. To nie pomagało. Teraz na ziemi leżał Marcin. Cały skulony czekał tylko na cios przeciwnika. - Nie będę cię dalej bił, tylko trzymaj sie od Kamili z daleka- obrócił sie i podszedł do dziewczyny- nic ci nie jest?- spytał. - Nie, mi nie- dziewczyna odetchnęła, że walka się już skończyła. Razem z Kub

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy