miłość czy omamy

Autor: aneri

 

- Zakładam partię polityczną MJN - powiedział Robert

- ???? - z osłupieniem wpatrywałam się w Roberta, a jednocześnie z wielkim niepokojem - co on znowu wymyślił

- Maja Jest Najważniejsza - wyjaśnił z uśmiechem

- Bardzo zabawne - i myślisz, że tym zażegnasz naszą kłótnię - odpowiedziałam, już trochę udobruchana

- Nie myślę, jesetm tego pewien - Robert był już zupełnie zadowolony z siebie, czyli taki, jak zwykle

- No, tak, mogłam się tego po Tobie spodziewać oraz tego, że omamisz mnie jak zawsze - dodałam

- Moja droga, omamy to zaburzenia spostrzeżenia powstałe np. w wyniku zażywania substancji psychoaktywnych, a poza tym słowo zawsze...

- Tak, wiem - nie lubisz kolokwializmów - zawsze, nigdy, to coś co zawsze Cię irytuje

- Znowu to powiedziałaś - uśmiechnął się Robert

To krótki wątek naszej rozmowy, który powinnam przytoczyć później, a wcześniej wypadałoby się przedstawić.

Na imię mam Maja, mam 23 lata i głowę pełną pomysłów. Niestety części z nich boję się zrealizować, ponieważ tchórzostwo mam w naturze, a właściwie to może będę mniej surowa dla siebie jeśli napiszę - nie mam tendencji do ryzyka. Czy to nie to samo? No, cóż, zastanawiałam się jak to jest, że jedni ludzie nie boją się sportów ekstremalnych. Nawet jak coś sobie złamią, to pójdą do lekarza i dalej uprawiają swoje ekstremum. Ja ze sportów ekstremalnych uprawiam jazdę samochodem. Jestem z tego powodu bardzo z siebie dumna. Miałam pisać o sobie, a teraz bardzo mało brakuje do tego, że zacznę się rozpływać na temat swojego samochodu. Wielbię moje maleństwo i nazywam złotą strzałą, pomimo tego, że to tylko matiz. Co tam, najważniejsze, że jeździ i zawiezie mnie tam, gdzie chcę. 

Jestem studentką polonistyki. Od czasów szkolnych, kiedy zaczęłam poznawać naszą mowę ojczystą, język literacki i moją polonistkę, która wyzywała mnie od zdolnych leni - wiedziałam, że będę studiować filologię polską. Inaczej jest z Robertem. Jest ode mnie starszy i mąrdzejszy, jak to mówi zadufany w sobie Robert. Tak naprawdę, to on chyba nie jest w sobie zadufany, chociaż czasem nazywam go bufonem, albo mówię, że wybucha rubasznym śmiechem. Lubię takie powiedzonka, słowa dawno zapomniane i mało używane w potocznej mowie. A ja przecież chcę być oryginalna.  

1

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy