Miłość silniejsza niż śmierć - z cyklu ,, Opowieści nie z tej ziemi"

Autor: kasandra83

 

  Zamiast śniadania posilam się dziś strawą dla duszy… Delektuję się niezwykle inspirującą książką amerykańskich autorów z cyklu ,,Balsam dla duszy”. Obecnie po opowieściach na Boże Narodzenie jestem na etapie ,,Balsamu dla duszy babci”. Ciekawy  jest tytuł oryginału i jego dosłowne tłumaczenie: ,,Chicken Soup for the Soul”… ( Zupa z kurczaka dla duszy… Rosół dla duszy…) Jacy Amerykanie są konkretni, namacalni… Oczywiście- rosół- najbardziej pożywna potrawa, najlepiej robiona przez ukochaną babcię według starego przepisu, na skrzydełkach… Za przyprawę mając miłość i dobroć…

  Hmm… Moja Babcia takie właśnie robiła. Choć jako dziecko nie miałam jeszcze szansy tego docenić , porównać. To przyszło  teraz, kiedy sama mogłabym być babcią… Była jak ten ożywczy Chicken Soup – promieniowała ciepłem i mocą. Właściwie to Ona mnie wychowała. Rodzice pracowali a Ona mieszkała z nami. Nigdy nie chodziłam do żłobka, ani do przedszkola. Babcia opiekowała się mną, przygotowywała posiłki , gotowała obiady. Była wspaniałą kucharką w czasach PRL-u , kiedy mięso było na kartki, reglamentowane, nie było cytrusów, ani prawdziwej czekolady. Na sklepowych półkach- erzace i ocet… Potrafiła z niczego wyczarować najbardziej smakowite dania! Do dziś, choć od Jej śmierci minęło prawie 33 lata- czuję smak jajek w sosie tatarskim podawanych z młodymi ziemniaczkami z koperkiem, albo kompotu ze świeżych owoców z działki, zwłaszcza z rabarbaru… Pamiętam jak smakował mi podawany przez Babcię świeżutki, gorący jeszcze chleb z gęstą śmietaną, posypany cukrem. Jedzony w przelocie, gdy zdyszana wracałam z podwórka stał się na zawsze kwintesencją troskliwej miłości babcinej. Już nigdy później nie udało mi się zjeść z takim smakiem zwykłego chleba ze śmietaną i cukrem… Teraz wiem, że magia tkwiła w tym, kto i w jaki sposób go podawał, z jakimi intencjami.

  Babcia Marianna potrafiła wokół wspólnego stołu zebrać nie tylko całą rodzinę, ale także sąsiadów. Od mojej pierwszej przeprowadzki w 1969 r., jaką odbyłam w wieku 4 lat ze starej poniemieckiej kamienicy na wrocławskich Karłowicach do nowego osiedla dziesięciopiętrowych ,,wieżowców”  w dzielnicy Fabryczna przestałam mieć swoją Babunię na własność. Choć nie przestałam być jedynaczką,  to moja Babcia stała się tą ,,przyszywaną” dla o rok młodszego  ode mnie sąsiada z naprzeciwka, Andrzeja , wówczas 3-letniego smyka. Jego rodzice wiecznie zapracowani wracali wieczorem, a on od wczesnego popołudnia przebywał z nami i razem psociliśmy, aby wymigać się od babcinego obiadu. Chowaliśmy sztućce za maski powieszone na ścianach, wylewaliśmy resztki niedojedzonej zupy do kwiatków… ( Jak one ładnie rosły ;) ) Ile ja bym teraz dała za możliwość cofnięcia się w czasie choćby na jeden dzień i zjedzenia wspólnie takiego obiadu!

 Kiedy zaczęłam chodzić do szkoły to właśnie Babcia wstawała do mnie budząc mnie gorącym mlekiem z miodem i maślaną bułeczką… Przykrość porannego wstawania rekompensowana była słodyczą podawanego z czułością pierwszego posiłku. Strawa dla duszy… Chyba podświadomie przejęłam ten sposób budzenia własnego dziecka, ale i tego oczekiwałam zawsze od swojego życiowego partnera – podawania z czułością pierwszego śniadania do łóżka… ;)

 Pamiętam z dzieciństwa południowe drzemki z Babcią. Były takie przyjemne, choć –jako energiczna dziewczynka - nie zawsze miałam na nie ochotę. Babka z żelazną konsekwencją dbała o moją sjestę, o siłę do popołudniowej aktywności. Bardzo lubiłam leżeć z Nią w Jej pokoju- choć miałam swój własny, śliczny, pełen zabawek. Lubiłam kłaść głowę na jej puszystym brzuszku ( urodziła bliźniaki: moją mamę i jej brata) i czuć jak pod wpływem oddechu unosi się on ku górze, wsłuchiwać się w Jej oddech. Dawało mi to ogromne poczucie bezpieczeństwa. Przez przezroczyste kolorowe zasłonki w pokoju z balkonem położonym od południa wsączały się słoneczne promienie, zapach świeżego powietrza i śpiew ptaków. W takim błogostanie zasypiałam.

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy