Moc bursztynu cz-9

Autor: annakowalczak

Podczas urlopu wypoczynkowego, Małgorzata spędzała większą część dnia poza domem. Na stadninie bywała prawie codziennie, jakby chciała nadrobić wszystkie stracone lata. Nie darzyła sympatią męża Beaty, ale z jego żoną zgadzały się pod każdym względem. Miały jednakowe poglądy na życie, czytały te same książki, słuchały jednakowych nagrań i obydwie nie znosiły pichcenia w kuchni. Owszem, przebywały w niej, ale tylko wtedy, kiedy było to konieczne. Jednak, jeśli chodziło o mężczyzn, były podzielone zdania. Inaczej mówiąc, każda miała swoje własne.

W rodzinie Beaty było kilka rozwodów, w każdym przypadku niezgodność charakterów, tak przynajmniej mówili. Natomiast Beata, ma duże czarne oczy, przed którymi niczego się nie ukryje. A poza tym studiowała trzy lata psychologię. Fakt, że nie ukończyła studiów, ale psychologią była zafascynowana. Kiedy jej Małgorzata opowiedziała o pięknych różach, a potem raniących słowach, że to już koniec. Od razu się zorientowała, że to,, czub’’. Zaczęła ją wypytywać o takie rzeczy, o których Małgorzata nie miała zielonego pojęcia. Któregoś dnia Beata nie wytrzymała i spytała prosto z mostu:

- A jak wyglądało wasze życie seksualne? Gdy spojrzała na jej rozdziawioną ze zdziwienia paszczę, o mało się nie zakrztusiła własną śliną. – Chcę po prostu wiedzieć, jak się bzykaliście? – powiedziała jaśniej.

- Normalnie, przeważnie w moim łóżku – mruknęła pod nosem.

- O ciemku, czy o zapalonym świetle?- dociekała Beata.

- Chyba zawsze paliła się nocna lampka – zbyła jej pytanie.

- Nocna lampka, to jakby o ciemku – nie dawała za wygrane.

- Nie należę do kobiet, które wkładają rękę mężowi do rozporka, i się bzykają o każdej porze dnia i nocy.

Beata już miała na języku, żeby spytać. Czy Tomasza, bocian przyniósł? Ale w ostatniej chwili się rozmyśliła. Jednak po wypowiedziach Małgorzaty, dużo rzeczy mijało się z prawdą i była pewna, że Norbert jest niezłe ziółko i coś knuje. - Ale co? – zastanawiała się. Ma dość dużą firmę budowlaną, w takim razie łatwo pójdzie sprawdzić, co z niego za typek. Następnego dnia od samego rana, zadzwoniła do swojego szwagra i poprosiła go, o sprawdzenie, jakim jest człowiekiem, budowlaniec, Norbert Lipski? Odpowiedź otrzymała prędzej, jak się spodziewała. Ale prawdę mówiąc nie na taką liczyła. Okazało się, że Norbert Lipski jest rzetelnym pracodawcą. Jest lubianym i docenianym, przez pracowników oraz kolegów po fachu. Firmę Remontowo Budowlaną - prowadzi od ponad dwudziestu lat. W swojej firmie, zapewnia praktykę młodzieży, uczącej się w Zasadnicze Szkole Zawodowej. A co najważniejsze, jest wypłacalny. Rzekomo nie stroni od alkoholu, nie pije jednak podczas pracy. Pracowników do pracy przewozi mikrobusem, zatrudniony kierowca. On sam jeździ granatowym BMW. Prawdopodobnie jest na drodze rozwodowej z żoną. Natomiast coraz częściej jest widywany w towarzystwie młodej kobiety w dość zaawansowanej ciąży. Chodzą pogłoski, że to on jest ojcem dziecka, które ma się narodzić. On sam, niewiele i niechętnie, rozmawia na temat swojej rodziny. Uważany jest za samotnika, a raczej ponuraka. Mówią, że humor odzyskuje dopiero po kilku kieliszkach i wtedy prowadzi ożywioną dyskusje. Wiadomo, że pomimo swojego ponurego usposobienia, zawsze osiąga, co tylko zechce. A przede wszystkim uwodzi o wiele młodsze od siebie kobiety. I żeby było śmieszne, zawsze mu się to udaje.

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy