Mój chłopak nie jest gejem

Autor: AkFa
 

                                                    4

   

    Kyle wszedł do domu Bryana z wahaniem, w dalszym ciągu zastanawiając się, co też najlepszego robi. Jego zdrowy rozsądek podpowiadał mu, że powinien uciekać i udawać, że nigdy nic się nie stało. W duszy jednak wiedział, że stało się. I że już nic nigdy nie będzie takie samo. Nie dla niego przynajmniej. Bryan był w nim zakochany. Co miał z tym począć? Nie miał bladego pojęcia. Był przerażony i zafascynowany. A mimo to stał w progu pokoju Bryana z sercem w gardle.

Młody mężczyzna siedział przy biurku kołysząc się na dwóch tylnych nogach krzesełka. Musiał wziąć prysznic i przebrał się w spodnie od piżamy. Tuż przed nim stało kilka butelek różnych alkoholi. Whisky, burbon, wódka, coś niezidentyfikowanego, choć Kyle miał niejasne podejrzenie, że to jakiś słodki likier jego matki i kilka puszek piwa. Żadna z butelek jednak nie była jeszcze otwarta. A szklanka była pusta. Dobre i to.

– Nie masz lat żeby to pić.– Stwierdził najspokojniej jak tylko umiał, wchodząc do pokoju. Krzesełko opadło ze stukiem. Bryan nie odwrócił się jednak do niego.

– Wróciłeś…– Kyle niemal przewrócił oczyma na zaskoczony ton Bryana. Bez zaproszenia usiadł na łóżku tak, aby widzieć bok jego twarzy.

– Nigdy nie powiedziałeś mi, co się stało…

Bryana niemal skręcił sobie kark tak szybko odwrócił głowę w jego kierunku. Szare oczy lśniły z zaskoczenia.

– Możesz już iść, nie ma, o czym rozmawiać. W ogóle dziwie się, że się zjawiłeś.– Bryan odpowiedział stanowczo i zimno. Sięgnął też po butelkę z whisky. Kyle złapał go za nadgarstek zanim dosięgnął celu. Nie odezwał się jednak ani słowem. W jego obecności Bryan nie będzie pił i nie było, o czym dyskutować.

- Zastanawiam się ile wystarczy, aby nie myśleć? – Powiedział cicho Bryan, spoglądając na wielką dłoń zaciśniętą na jego cienkim nadgarstku.– Ile wystarczy żeby przestało boleć? Ile żeby wyleczyć, a ile żeby zalać pustkę?

- Nie ma takiej ilości, która wyleczyłaby ból w naszym sercu. Wierz mi.– Kyle potarł kciukiem wnętrze nadgarstka gdzie puls Bryana bił chaotycznie.– To nigdy nie działa tak jakbyśmy tego pragnęli. I jutro byś tylko nienawidził się za własną głupotę. Porozmawiaj ze mną.

- Ha! Mam lepszy pomysł, co zrobić „z tobą”, ale nie sądzę abyś się na niego zgodził. Wiec …

- Bryan musimy pogadać.– Kyle był bardzo cierpliwym człowiekiem. Niesamowicie, nieskończenie wyrozumiałym. Tym razem jednak potrzebował odpowiedzi na pytania, które zaledwie miał odwagę zadać. A wyglądało na to, że Bryan trzymał klucz do nich. Bryan spojrzał na niego chłodno.

- Nie obawiaj się. Nikomu nie zdradzę twojej chwilowej niepoczytalności.– Bryan wzruszył ramionami i w końcu zabrał swoją rękę.– No i obiecuję, że już cię nie dotknę. Postaram się tez zniknąć jak tylko zaczną się wakacje.

Kyle wziął Bryana za ramiona i odwrócił razem z krzesełkiem w swoją stronę.

- Przestań, nie o to mi chodzi!

- Więc, o co? – Zadrwił lekko Bryan, litość z

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy