Niedostępna (7) Poza planem

Autor: zielona

Dzień Sylwestra był w biegu. Najpierw praca, wykonanie wszystkiego co pilne, później wizyta u manikiurzystki. Na fryzjera i kosmetyczkę było niestety już za późno. Wszędzie wypełniona była każda minuta. Nie było możliwości się wcisnąć. Nie płakała z tego powodu. Potrzebne akcesoria miała w domu. Miała też już kilka lat doświadczenia w robieniu makijażu i wiedziała w czym dobrze wygląda i dobrze się czuje. Wciąż rozpatrywała, analizowała czy dobrze robi, czy to dobry pomysł. Nie była przekonana, ale też nie miała ochoty spędzić kolejnego Sylwestra przed telewizorem sam na sam z myślami na temat swojej samotności. Karol przyjechał w eleganckim płaszczu i szaliku, przyszedł po nią do mieszkania. Chwilę jeszcze czekał, kiedy zakładała biżuterię i płaszcz. Na dole czekała taksówka. Taksówkarz był już umówiony na odwiezienie ich o trzeciej rano. Podjechali do hotelu w centrum. W szatni odebrano ich płaszcze. Karol podał Adzie ramię. Zobaczyła ich wspólne odbicie w dużym lustrze. Prezentowali się razem pięknie. On przystojny, wysoki blondyn w świetnie skrojonym garniturze, ona brunetka o długich lśniących włosach i nienagannej figurze. Obsługa w białych koszulach i zielonych mundurkach powitała ich szerokimi uśmiechami. Sala bankietowa była wielka i wykwintna, towarzystwo z wyższej półki społecznej – wszyscy eleganccy, właściwie do sytuacji roześmiani, elokwentni, dyplomatyczni. Znany zespół muzyczny na scenie, stoliki – każdy na sześć osób. Początkowo Ada nie była pewna czy się tu odnajdzie. Karol wydawał się zupełnie swobodny. Zaraz też podszedł do nich starszy, siwy pan o znajomej twarzy ubrany w elegancki smoking, stosownie do sytuacji i uśmiechnął się szeroko.
 - Jesteś jednak. – zwrócił się do Karola, a na jego twarzy widoczna była radość – Babcia się ucieszy. Witam przepiękną towarzyszkę – pokłonił się przed Adą i objął jej dłoń unosząc ją do ust – Pani pozwoli, że się przedstawię. Bronisław Korpacki. Jestem dziadkiem tego tu młodzieńca.
 - Adrianna Lipiec – przedstawiła się również, starając się zrobić wrażenie uśmiechem.
 - Piękna. – osądził mężczyzna obejmując ją wzrokiem, a Ada przypomniała sobie skąd zna tę twarz. Jakiś czas temu mężczyzna prowadził serię programów publicystycznych w telewizji.
 - Jestem zaszczycona mogąc pana poznać. Karol nie przyznał się, że ma takiego znanego dziadka.
 - Ani, że ma tak piękną narzeczoną. Tajemniczy z niego człowiek, ale dobry. Proszę wierzyć. Muszę przedstawić panią mojej małżonce. Pozwolicie ze mną?
Małżonką okazała się starsza pani o jasnych, elegancko zaczesanych włosach i nienagannej figurze. Pomarszczona twarz pokryta precyzyjnym makijażem nadal jednak nosiła rysy pięknej spikerki telewizyjnej z dawnych lat. Wycałowała Adę na powitanie, następnie Karola i zaczęła przedstawiać grono swoich znajomych. Karol przywitał się, powiedział jakieś komplementy odnośnie urody i kreacji  pań, ale zanim babcia w pełni roztoczyła wdzięki i tematy przeprosił.
 - Andrzej z żoną. Sto lat go nie widziałem. Wybaczcie, że was opuszczę, ale muszę się przywitać. – objął Adę w talii i zabierając ją ze sobą opuścił starsze towarzystwo.
 - Nie chcemy tego dnia spędzić ze staruszkami. Prawda? – spytał po drodze. Ada zaś nie była pewna jak chce spędzić ten wieczór. Chciała przetrwać. Tego co będzie później nie spodziewała się. Podeszła do niej młoda kobieta z odmalowanym uśmiechem i zdumieniem na twarzy.
 - Ada? – spytała – Jaka cudna niespodzianka. – rozłożyła ramiona.
 - Agnieszka? – Ada rozpoznała swoją koleżankę ze studiów podyplomowych. Później wszystko potoczyło się gładko. Ada spotkała Agnieszkę, Karol Andrzeja i Szymona – dawnego kolegę i kuzyna. Nastąpiła prezentacje partnerów, opowieści o tym co było, co jest, żarty na temat sytuacji społecznej, śmiech. Ada z boku spoglądała na swego towarzysza i nie mogła uwierzyć. Zawsze taki poważny i oficjalny, teraz rozmawiał swobodnie, żartował i to nie bardzo się hamując w słowach, śmiał się serdecznie. Był inny, a jej też ta swoboda się udzieliła. Rozmawiała, pytała, opowiadała i znów poczuła, że żyje, śmiała się z dowcipów, piła wino, a to sprawiało, że humor dopisywał jej coraz bardziej. Śmiała się w głos i żartowała po raz pierwszy od dłuższego czasu. Tańczyła w objęciach Karola, wymieniali się spojrzeniami, uśmiechami. Wirowała i cały świat wirował razem z nią. Było cudnie do szpiku kości.

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy