Nie stój! Całuj! - Walentynkowe Story

Autor: AkFa
bywał z uwodzonych przez niego ust, tylko go utrwalały w postanowieniu. Chciał więcej i chciał mocniej. Ale jak i gdzie? Nawet nie wiedział kto właśnie przygryzł jego wargę, ssąc ją lekko w nagrodę za cichy jęk, który wydarł się z jego gardła. Każde ugryzienie, każde liźnięcie niczym bezpośrednio połączone z jego jądrami, rezonowało przez całe jego ciało. Drżał. A jeszcze nigdy wcześniej nie drżał z powodu pocałunku. Każdy dotyk i muśnięcie go oszałamiało. Smak uzależniał, a zapach…

Och, zapach…

Jacob z niedowierzaniem uświadomił sobie, że nie czuje delikatnych kobiecych perfum tak jak się podświadomie spodziewał, tylko coś znacznie intensywniejszego. Drażniącego i lekko cierpkiego, ale totalnie kuszącego go i podniecającego. Z trudem umiał przełknąć, pod wpływem zakradających się do jego głowy podejrzeń. Stanowczo wplótł dłoń w włosy na karku całowanej przez siebie osoby, a drugą ręką, obejmując w pasie przyciągnął ją z całej siły do siebie. Tylko nagłe napięcie mięśni pod jego palcami i sztywność była jedyną reakcją. Pocałunek jeśli już to tylko się pogłębił i stał agresywniejszy. Miażdżyli swoje usta, oddychając z trudem przez nos.

Musiał otworzyć oczy, musiał…

…ale jak? Kiedy pływasz w ekstazie i podnieceniu. Kiedy masz ochotę oddychać drugą osobą? Wchłonąć ją?

– „…brawo, zbliżamy się do końca, jeszcze tylko kilka par… wy odpadacie… odpadacie…”

Odebrałoby mu oddech gdyby mógł oddychać, pod wpływem czarnych wpijających się w niego oczu. Zaledwie uchylił powieki, ale nie był już wstanie ich zamknąć pod sugestią zamglonego, ale intensywnego spojrzenia młodego mężczyzny, którego całował…. A może przez którego nadal był całowany?

Czy był zdziwiony, zszokowany, oburzony? Powinien odskoczyć i powiedzieć że to była pomyłka?

…przecież by kłamał. Jedyne co był – to nieprzytomnie napalony i pazerny.

Chciał zamknąć oczy i udawać, że nie wie, ale nie mógł się zmusić. Przez kilka sekund trwających wieczność obaj stali sztywno dysząc sobie wzajemnie w usta, nie odrywając ich jednak od siebie, jakby nie mogli znieść myśli o rozłące.

Jacob stał nieruchomo, obawiając się drgnąć choćby jednym mięśniem, starając się zmusić choć odrobinę krwi rezydującej w jego kroczu aby wróciła do mózgu, a nieznajomy z wyzywającym spojrzeniem, prowokując go aby uciekł.

On nigdy nie uciekał, a już z całą pewnością, nie przed pocałunkiem jego życia. Chciał więcej, a nie przerywać. Wszystko zawsze miało swój pierwszy raz. Jego niezaspokojona ciekawość pchała go już wcześniej w różnego rodzaju tarapaty, nie powstrzymywało go to jednak przed zaspakajaniem jej. Teraz też sprawiła tylko to, że rozchylił swoje chętne usta jeszcze bardziej, chłonąc gorący, śliski język swojego partnera głębiej. Pieszcząc całą jego długość, delektując się bliskością i giętkością. Czarne oczy przymknęły się z rozkoszy, tracą momentalnie całą ostrość spojrzenia. Długie gęste rzęsy tylko jeszcze podkreślały ich piękno. Jacob nigdy wcześniej nie odczuwał tej chorobliwej potrzeby aby kogoś poznać tak dogłębnie i kompletnie. Wpatrywać się tak długo aż zapamiętałby każdy szczegół.

Te cudowne ruchliwe usta… prosiły się o atak. O wielbienie i cześć. Polizał wolno dolną pełną wargę z premedytacją, zmuszając nieznajomego do drżenia w jego ramionach. Pochylił się jeszcze bardziej ciągnąc delikatnie za jedwabną kurtynę gęstych włosów, aby jego głowa się odchyliła. Teraz te kuszące usta były na jego pastwie i miał zamiar to wykorzystać, pogłębiając jeszcze bardziej pocałunek.

Rozpalone ciało do tej pory lgnące do niego, zesztywniało przez moment z wahaniem i niepewnością. Kiedy jednak Jacob potarł językiem jego podniebienie, musiał ulec z ufnością poddając się wi

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy