Restaurator 5

Autor: klaudiuszlabaj
Nie odpowiedziałem, więc sięgnęła do torby i wyciągnęła dwie butelki i pokazała mi etykiety jakby była żywą reklamą piwa.

- Może masz ochotę? Kupiłam też dla ciebie. Mam nadzieję, że lubisz… chyba jednak nie. -  zwątpiła widząc moją udawaną niezadowoloną minę. Zawsze ukrywałem prawdziwe emocje dlatego z czasem przestałem je kontrolować. Efekt było widać kiedy przegoniłem gangsterów z mojej knajpy. Pewnie pomyśleli, że oszalałem co po części mogło być prawdą. Ale teraz byłem spokojny i podekscytowany równocześnie. Gość w mojej jaskini to było coś nowego w moim życiu. Nie odezwałem się, zrobiłem tylko krok w kierunku kuchni, trzasnąłem drzwiczkami meblościanki i wróciłem z dwoma szklankami. Na ten widok wrócił na jej twarz uśmiech. Zabrałem z jej rąk butelki i zaprosiłem do pokoju. Nie mogłem oderwać wzroku kiedy usiadła w przedpokoju na podłodze i zaczęła ściągać ciasne kozaki. Niechlujnie rzuciła je na ziemię i boso przeskoczyła przez próg do salonu.

- Ale masz tu… sterylnie – powiedziała kręcąc się na palcach jak baletnica. Miała rację. Mój kąt to duża przestrzeń z małym jednoosobowym łóżkiem, kanapa, mały stolik, komputer w rogu, rower wiszący na ścianie i kilka zdjęć. Panele na podłodze bez dywanu, pusty stolik i komoda bez żadnych leżących dekoracji przeszkadzających w odkurzaniu. Jak w hotelowym pokoju jakbym dopiero co przyjechał albo na chwilę przed odjazdem. Zbliżyła się do zdjęć na ścianie przyglądając się najstarszemu z nich. Darii kiedy miała jeszcze cztery lata. Zacisnęła pięścią usta i przestała się kołysać. Była do mnie zwrócona tyłem i nie widziałem jej twarzy ale byłem pewien, że usłyszałem bardzo cichy szloch.

- Wiesz co? – szybko wzięła się w garść obejmując samą siebie ramionami. – Nareszcie facet, który nie ma na ścianach plakatów nagich ździr.

- Jestem na to już za stary. – mówiłem do jej pleców nalewając piwo do szklanek. – Miałem kiedyś plakat z kobietą ale nigdy nie nazwałbym jej zdzirą. Kojarzysz Larę Croft?

- Pewnie. Bohaterka filmu grała ją Angelina Jolie. Ona była twoim ideałem? Nic dziwnego. Te seksowne usta! Każdy facet chciał ją pocałować i posiąść ją!

- Nie chodzi mi o aktorkę – poczułem zażenowanie – Miałem na myśli postać z gry. Wirtualną bohaterkę. Jej plakat wisiał przez jakiś czas na mojej ścianie.

- Żartujesz! – wreszcie odwróciła się w moją stronę. Była rozbawiona. Jeżeli przed chwilą czuła smutek nie dało się już tego zauważyć. – Chcesz mi powiedzieć, że twoim ideałem była kobieta, która nie istnieje? Strzela równocześnie z dwóch rąk podczas salta do tyłu. Trafia w cel i przy tym jej warkocz pozostaje w nienaruszonym stanie. Podniecały cie jej trójkątne cycki i binarne pośladki?

- Byłem nastolatkiem! – kłamałem. Spędzałem przed komputerem godziny prowadząc ją do celu jeszcze w wieku dwudziestu paru lat. Co za wstyd! – Chyba nie muszę się tłumaczyć z bycia chłopcem! Po prostu podobała mi się. I tyle!

Wyciągnąłem do niej dłoń z pełną szklanką alkoholu w nadziei, że zmieni temat. Odebrała szkło przyglądając mi się bacznie. Pewnie próbowała mnie ocenić. Nie przerwała mnie lustrować nawet kiedy zamoczyła usta w napoju i wypiła całość kilkoma głębokimi haustami. Musiałem się powstrzymać przed uczuciem prowadzącym do opadnięcia szczęk. Nie pamiętam jej takiej kiedy widziałem ją po raz pierwszy.

- Przepraszam. Byłam bardzo spragniona - zauważyła moje zaskoczenie. – Masz może cytrynę? Uwielbiam piwko z cytryną! Jest o wiele lepsze! Próbowałeś?

- Owszem mam. Słuchaj! Czy ty w ogóle jadłaś jakąś kolację?

- Nie, ale dziękuję nie jestem głodna – jasne, pewnie się wstydzi.

- Ale ja zgłodniałem – oczywiście skłamałem. Chciałem ją odcią

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy