Restaurator 5

Autor: klaudiuszlabaj
gnąć od piwa jedzeniem. – chodź do kuchni. Zrobię jakąś kolację.

- Kurcze, nie możemy po prostu pogadać?

- A co w kuchni się nie da?

- No tak, ale mogę włączyć jakąś muzykę?

- Bardzo proszę, obsłuż się. Wszystko jest na komputerze.

Poszedłem do kuchni a ona przykleiła się do ekranu komputera. Zanim znikłem za ścianą dzielącą przestrzeń na pokój i kuchnię, zerknąłem na nią. Odepchnęła fotel, oparła się łokciami o biurko i zgięta w pół kołysała się z boku na bok. Znów miałem okazję oglądać ją od tyłu i tym razem wrażenie jakie na mnie zrobiła było czysto erotyczne. Ona ciągle tańczyła. Jej ruchy, nawet kiedy zmieniała pozycje były teatralne, jakby na pokaz. Chyba zdawała sobie cały czas sprawę z tego, że jest obserwowana. Prowokowała ciałem a ja nie mogłem tego wytrzymać i uciekłem aby nie musieć na nią patrzeć. Wcisnąłem głowę głęboko do lodówki. Nie po to aby zajrzeć co w niej mam ale po to by schłodzić rozgrzane policzki. Przez chwilę nie mogłem się skupić. Co mam w lodówce? Cytryny! Monika chciała do piwa, a pewnie już kończyła pić będę musiał jej nalać nowe i patrzeć jak zanurza te swoje usta i oblizuje je ze smakiem. Nie. Przestań! Co masz jeszcze? Marchew? Jest. Bambus w puszcze? W szafce. Suszone grzyby mun? Na miejscu! Kurczak? W zamrażalniku. Sos sojowy? Obecny. Ryż i oliwa? Zawsze na stanowisku! Ochota do pracy? Nieustępliwa!

- Dawid! Ale masz fajną bibliotekę. Od razu widać, że jesteś melomanem - w następnej chwili przestrzeń wypełnił dźwięk o natężeniu, którego nigdy wcześniej nie poczuły na swej powierzchni ściany mojego małego mieszkania. Nigdy nie chciałem przeszkadzać sąsiadom, muzyki słuchałem cicho albo przez słuchawki. Nie interesowało mnie co robią ludzie za ścianą i nie życzyłem sobie abym ja wzbudzał zainteresowanie u kogokolwiek. Czułem, że właśnie się to zmieniło.
                - Wow! Ten kawałek ma swoje lata ale jest naprawdę świetny - musiała krzyczeć abym ją usłyszał zza ściany i gęstej chmury głośnej muzyki. Byłem pewien, że tańczy. Wiruje na samym środku pokoju wyginając te swoje smukłe ciało jak wąż kuszący Adama aby zjadł jabłko. Wyobraziłem sobie ją przez chwilę w ludowym stroju arabskiej tancerki. Właśnie, brzuch… Opanuj się do jasnej cholery!

Rzuciłem się na produkty w lodówce, szafkach i półkach jakby gonił mnie diabeł. W jednej chwili pusta i czysta kuchnia zamieniła się w pole bitwy z kolorowymi ciałami pokrojonych warzyw,  szeregu piechoty butelek z przyprawami stojących na baczność jak do egzekucji, torturowanego mięsa w marynacie, buchającej pary z garnka gotowej aby wylać ukrop z muru na atakującego twierdzę wroga, rozgrzana patelnia roznosiła zapach zbliżającego się finału oblężenia.

- Dlaczego to dla mnie robisz? - Obserwowała mnie ukryta za rogiem. Nie zauważyłem kiedy się tam pojawiła. Udało mi się pracą oderwać od myśli, to zawsze pomagało. Ale cokolwiek robisz zawsze przychodzi czas na odpoczynek w którym dopada cię rzeczywistość. Monika napadła mnie w środku pracy, pustą szklankę postawiła na parapecie, usiadła w szerokim rozkroku na krześle bez oparcia. wygięła się więc do przodu wsadziła dłonie między uda opierając wyprostowane ręce o siedzenie, pięty oparła o nogi krzesła palce stóp pozostawiając na posadzce. Przechyliła głowę na bok co spowodowało że lawina jej blond włosów przesypała się na jedną stronę. Co za piękny widok! Nie. To nie była ta dziewczyna z którą rozmawiałem w mojej restauracji. Była pijana, owszem ale nie zataczała się i nie bełkotała bez sensu. Kim była teraz? Udawała czy wcześniej nie była sobą? Kompletnie jej nie rozumiałem. Ale na pewno byłem zafascynowany 
- Dlaczego to dla mnie robisz? - Teraz ona rozmawiała z moimi plecami. Byłem pochylony nad deską z nożem w dłoni i wyżywałem si

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy