Restaurator 5

Autor: klaudiuszlabaj
, mógłby mnie doprowadzić do upojenia alkoholowego.
Prychnęła obrażona, porwała szklankę wylewając niewielką zawartość na stół i zniknęła z kuchni zostawiając mnie w nieprzyjemnym uczuciu konsternacji. Teraz sam już nie wiedziałem, wygrałem czy przegrałem, czy to w ogóle była walka? Z kim? Z nią? I czy nie wyglądało to tak jakbym wykonał samobójczy cios? Wiedziałem! Nie trzeba było otwierać tych cholernych drzwi. Chwila słabości i już czujesz się niedobrze. Dobra opanuj się, pewnie się obraziła, zje coś, wypije kilka piw i wsadzisz ją do taksówki. Koniec kropka.

Nałożyłem jedzenie na talerze i zanim wyszedłem z kuchni wziąłem głęboki oddech. Będzie ciężko na nią spojrzeć a co dopiero się odezwać. Śmieszne, byłem u siebie a bałem się przejść z jednego do drugiego pomieszczenia. Przyzwyczaiłem się do samotności, czułem się bardzo nieswojo z drugą ludzką istotą czekającą na moje przybycie, myślącą, spodziewającej się jakiejś reakcji z mojej strony, mającej własne nieznane mi potrzeby. Już zapomniałem jak to było z żoną. Albo byłem wtedy innym człowiekiem. Złym? Bo się nie interesowałem co ona czuje, robi, czego chce? Może interesowałem się tylko na początku? Za dużo czasu minęło. Nie pamiętam, albo nie chcę pamiętać. Pamiętam tylko jej oskarżenie kiedy zamykałem drzwi wychodząc: Jesteś samotnikiem. Żadna kobieta z tobą nie wytrzyma. Miała rację, ale mówiła to chcąc wywołać u mnie strach a paradoksalnie te kilka prostych słów prawdy wywołało u mnie rozluźnienie. Dobrze wiedzieć co mnie czeka. Nic nie układa się według planu, nawet jeżeli nie jest twój własny.

Monika siedziała na kanapie jakby nic się nie stało. Uśmiechnęła się kiedy postawiłem przed nią talerz, rozłożyłem sztućce na papierowej serwetce i uzupełniłem alkohol w jej pustej szklance. Powiedziała bardzo nie śmiałe: dziękuję. Odpowiedziałem również łagodnym uśmiechem. Jakoś poszło, nie było aż tak strasznie. Obydwoje wywiesiliśmy białe flagi nie pozostało nic po krwawej bitwie jaka rozegrała się pod kuchennym piecem, pomijając bólu wargi jaki mnie przeszył, kiedy włożyłem do ust pierwszy kęs mięsa podany w ostrym sosie. Dotknąłem opuszkami palców ugryzione miejsce. Wiedziałem, że spuchnie ale zdążyłem o tym zapomnieć. Ból fizyczny bywa mało zajmujący kiedy ciągle cierpisz psychicznie.

- Może obejrzymy jakiś film? – zapytała unosząc szkło do ust. Widelcem pogrzebała w jedzeniu ale nie włożyła nic do ust. Ja, miałem pełne usta. Przeżułem, otarłem delikatnie wargi serwetką i po raz pierwszy tego wieczora zamoczyłem usta w chłodnym piwie z uczuciem ulgi bliskiemu orgazmowi.

- Czemu nie?... Komedia?

- No!

- Lubisz Jeana Reno? – spytałem po chwili zastanowienia.

- U w i e l b i a m! Przecież jest taki seksowny.

- Hee? Z której strony? – już byłem rozbawiony.

- Ach wy faceci! Jego charakter, inteligencja i rzemiosło, to jest prawdziwa atrakcja dla kobiety a nie wygląd mężczyzny.

- Aha, to dlatego nie mam powodzenia u kobiet!

- Kłamca! Pewnie co weekend sprowadzasz tu panienki i korzystasz z umiejętności kulinarnych żeby je zmiękczyć a później wciągnąć do łóżka. Przyznaj się! – zerknąłem na jej nietknięty talerz.

- No tak. – jak już zmyślać to na całego - Właśnie zrobiłem wyjątek od reguły i pozwoliłem wejść kobiecie do mej jaskini w środku tygodnia. To niedopuszczalny błąd dla starego podrywacza jak ja. Umówiłem się z sąsiadami, że będę hałasować tylko w piątek i sobotę, a dzisiejszy błąd może mnie kosztować zerwaniem dobrych stosunków z sąsiadami. A to już nie są żarty.

- Dobrze ściszymy muzykę i film puścimy cichuteńko. Jeszcze coś?

- Tak. Żadnego seksu. Pewnie za głośno krzyczysz… Dobra idę po film – ruszyłem do komputera włączyć film.

Nie odpowiedziała tylko os

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy