Noel

Autor: nieznanaPisarka

Rodzice i Wala leżeli w workach. Mieli spokojne miny. Ich skóra robiła się coraz bielsza. A lekarz zapinał worki. Krzyk uwiązł mi w gardle. Nie spotkamy się w szpitalu, oni odeszli w biel. A mieli na mnie poczekać. Uniosłam rękę jakbym chciała ich jeszcze raz dotknąć. Ostatni raz. Lecz strażak nadal niósł mnie na rękach do karetki. Na sygnale zostałam odwieziona do szpitala. Cały czas, nieświadomie powtarzałam: „Mieli na mnie poczekać”.

                                               ***

Minęło kilka tygodni. Tygodni bólu i cierpienia.

Cały świat był jedną wielką boleścią.

Kinga i Artur odwiedzali mnie lecz ja ich odtrącałam. Nie odzywałam się ani słowem, a śniłam cały czas o tym samym.

Spadamy do rowu. Kłody biegną na samochód. I nasze pożegnanie. Jak kiwają.

Prawa rodzicielskie otrzymała moja ciotka, która tak znała się na wychowywaniu dzieci jak na gotowaniu a jadła samą chińszczyznę.

Przeprowadziliśmy się do domu w jakieś małej miejscowości. Ciotka kupiła wielki dom (miała dużo pieniędzy, bo była maklerem) i wprowadziliśmy się tam.

I tak mijał czas. Pogrążona cały czas w rozpaczy, nie opuszczałam koloru czarnego. Na początku myślano, że jestem emo, póki grupka dziewczyn nie znalazła mnie w toalecie, kiedy płakałam. Zostałam ochrzczona ,,frajerką” i wariatką”. I zaczęły się moje wagary. Nie chodziłam do szkoły, aż doprowadziłam ciotkę do tego, że musiała mnie odwozić i zaprowadzać pod same drzwi klasy. Jeszcze bardzo ze mnie szydzono. I tak mijał WRZESIEŃ, PAŹDZIERNIK I LISTOPAD.

-         Wyjeżdżasz młoda damo - powiedziała moja ciotka, waląc pięścią w stół.

Wiedziałam, o co jej chodzi. Przeczytałam historię komputera. Była to szkoła z internatem.

I wiedziałam, czemu sobie na to zasłużyłam. Poprzedniego wieczoru, ciotka wróciła wcześniej. Znalazła mnie w łazience z żyletką próbując sobie podciąć żyły.

-         Jutro cię zawożę. Spakój rzeczy.

Odmaszerowałam na piętro. Wyjęłam torbę. Spakowałam kilka spranych, czarnych swetrów, ciemnych T-shirtów i kilka par jeansów i trampki. Potem zabrałam się za rzeczy osobiste. Zdjęcie nasze z wakacji nad Bałtykiem, IPod i telefon.

Następnego dnia wytaszczyłam walizkę do salonu. Włożyliśmy ją do bagażnika. Usiadła w samochodzie i założyłam słuchawki. Ciotka jechała bardzo długo. Nie zdejmowałam słuchawek nawet na chwilę. Kiedy już dojechałam, zdumiała mnie wielkość szkoły.

Wyglądał jak zamek, z prawym i lewym skrzydłem. Miał wielki, ostro przystrzyżony ogród i wielkie jezioro.

 Kiedy weszliśmy do szkoły przywitała nas w wielkim holu. Moją opiekunkę zaprowadziła do dyrektorki a mi dała mundurek (?!?!?!) i zaprowadziła do pokoju. Zostawiła mnie samom. Weszłam do pokoju.

Był strasznie stary. Ściany pokryte szarawym odcieniem, okna duże przysłonięte szkocką kratą. Po przeciwnych stronach były dwa wąskie łóżka i szafy. Po środku był stół i 2 krzesła.

Na drugiej kanapie, ktoś już leżał. Kiedy mnie zobaczyła, od razu usiadła. Miała czarne ciuchy i mocny makijaż (czytaj:emo).

-         Jestem Ewelina Lisoska, ale mów mi po prostu Ewa. – i wyciągnęła rękę.

-         Jestem Anastazja Noelska. Wcześniej mówiono na mnie Noel. – i uścisnęłam dłoń.

Rozpakowałam ubrania, kiedy Ewa powiedziała:

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy