O Wielki, Przenajwiększy

Autor: grenouille1001
O Wielki, Przenajwiększy. Na wzgórzu gorejącym. Okalany mądrością. Nad nim nieboskłon zakryty obrazem, który Wielki, Przenajwiększy stworzył na wzór, podobieństwo i pamiątkę naszą. Na rozwiązanie i odpowiedź. I przybyło doń stu mędrców z trzech części ludzkości. A każda z części ludzkości na barkach swych przyniosła mozaikę obrazu. A tylko Wielki, Przenajwiększy obraz mógł stworzyć. By oczy nasze i umysły nasze i duch nasz i pojęcie nasze obraz ów ujrzeć mogły.


I zasiadł Wielki, Przenajwiększy na szczycie wzgórza. A stopy jego potężne zmiażdżyć mogą wszelką plugawość. A nogi jego unieść mogą wszelki ciężar. A przyrodzenie jego spłodzić może wszelkie życie. A ramię jego może okryć wszelki chłód. A serce jego oddać może wszelkie dobro. A prawe oko jego może dojrzeć wszelką prawdę, wszelki zło i wszelki dobro. A lewe oko jego, skamieniałe węglem, zawiera wszelkie bogactwo. A w uchu jego skryć się może wszelkie ptactwo. A pomiędzy włosami jego zamieszkać może wszelkie zwierze. A dłoń jego zakryć może wszelkie światło. A piersi jego wykarmić wszelkie stworzenie. A umysł jego pojąć może wszelką prawdę. I u podnóża jego naga, sędziwa niewiasta, która sięgu mu ledwie kostki. Łańcuchami spętana na wieki do nóg jego. I pilnuje go pies, którmu brak wzroku i któremu brak węchu. Który jednak prowadzony siłą Wielkiego wszelką drogę znajdzie. A na szyi jego pełźnie wąż. A na ramieniu jego - sokół. A w dłoni jego miecz. A na barkach jego księga. A niebo nad nim w ogniu. A ziemia pod nim we krwi. A z prawicy jego mrok. A z lewicy jego światło. W wyziewach jego odór. W słowie jego wszelkie zdanie.

I przybył do stóp jego Młynarz.

- Czy zasiałeś ziarno tak, jak zasiać ci kazałem?
- Zasiałem wszelkie ziarno, na trzy strony ludzkości, i napoiła je żywa woda i wykarmiła żywa ziemi.
- Czy zemłeś ziarno, gdy to plon wydało?
- Jak kazałeś. Lecz nie było zeń mąki, gdyż całe ziarno krwią wykwitło. I całe pola krwią wykwitły.
- A czy z krwi tej upiekłeś chleb?
- Nie mogłem przecież.
-Idź i upiecz chleb. I nakarm nim całe plemię swoje. I zrodzi się zeń stu potomków. A siła ich nie wykarmi trzody i nie napoi bydła. Siła ich nie uniesie pyłu i nie zemle zboża. Siła ich nie pociągnie pługa i nie da potomstwa. Lecz siła ich pojmię setną część mądrości i przyjdą oni do mnie niosąc setną część pojęcia. I powstanie obraz na rozwiązanie ludzkości. I będzie w nim wszelka odpowiedź.
- Jako rzekłeś.

I poszedł Młynarz na tysiące lat.
A Wielki, Przenajwiększy czekał. A po prawicy jego wojna. A po lewicy jego miłość.

I po tysiącach lat przyszła ta, która sama chciała nadać kres życiu swemu. I przyniosła setną część prawdy.

- Czy ty jesteś tą, która sama chciała zadać kres życiu swemu? - zapytał Wielki, Przenajwiększy.
- Ja to.
- Co przyniosłaś?
- Przyniosłam ból i wytrwanie.
I zabrał Wielki, Przenajwiększy ból i wytrwanie. Uniósł i uczepił nieboskłonu. A jej zabronił podnosić głowę.

I po tysiącach lat przyszedł ten, który sam w nozdrza swoje zadawał trucizny. Ten który sam w krew swoją zadawał trucizny. I przyniósł setną częśc prawdy.

- Czy ty jesteś tym, który sam w krew i nozdrza i umysł swój wtrącał trucizny?
- Ja to.
- Co przyniosłeś?
- Ból, głupotę i wytrwanie.
I zabrał Wielki, Przenajwiększy ból, głupotę i wytrwanie. Uniósł i uczepił nieboskłonu. A jemu zabronił podnosić głowę.

I po tysiącach lat przyszło dziecko, o skórze czarnej, spieczonej słońcem. I przyniosło głód i chorobę i setną część mądrości.

- Czy ty jesteś tym, które w życiu zaznało tylko głodu i choroby?
- Ja to.
- A co dziecko przyniosłeś.
- Ból i śmiech i cierpienie.
I zabrał Wielki, Przenajwiększy ból, śmiech i cierpienie. Uniósł i uczepił nieboskłonu. A jemu zabronił podnosić głowę.

I po tysiącach lat przyszedł ten, który wielu z plemiona swego odebrał życie. I przyni

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy