Ogień Wiary

Autor: cod
ić się na czytanym tekście, nie mógł skupić swej uwagi na niczym. Był potwornie umęczony i ledwo co utrzymywał równowagę, co jakiś czas przenosząc ciężar ciała z nogi na nogę. Kardynał Puccini często musiał przerywać czytanie, ponieważ każdy ustęp podający winę mędrca, był głośną owacją przyjmowany przez tłum. Skończył czytać, co spotkało się z aprobatą. - Czy skazany przyzna się przed nami tu, reprezentującymi Boga, czy woli zachować grzech w sobie? - pewnym głosem zapytał Puccini. Mężczyzna nie zareagował na pytanie. Kardynał rozdrażniony chciał zadać je po raz drugi, lecz nim doszedł do połowy, chłopak podniósł głowę i wlepił wzrok w człowieka, od którego zależało jego życie. Wtedy pierwszy raz zauważyłem niepewność w oczach kardynała. Skazaniec stał przed nim i tylko patrzył, ale wzrok ten był tak lodowaty i przeszywający, że kardynał nie był w stanie dłużej się w niego wpatrywać. Odwrócił głowę. Chłopak spuścił wzrok, po czym popatrzył ponownie na stos. Strażnik szarpnął go mocno za chudą szyję i pchnął w stronę ludzi, którzy przywiązywali skazanych do pala. Ściągnięto z niego górną część okrywającej go szaty i przywiązano do drewnianej belki. Gdy tak patrzyłem na tego człowieka, stojącego przy palu, którego nogi do kolan ukryte były w suchej trawie, spoglądającego na przybyłych ludzi, przypomniał mi się ten człowiek, w imię, którego to robimy. Wziąłem pochodnię do ręki i ostatni raz spojrzałem na tego chłopca. Patrzył na mnie znów z tym samym wyrazem serdeczności i szacunku, co wcześniej. Nagle odwrócił wzrok i ostatni raz rozejrzał się dookoła, jakby chciał zapamiętać świat, miejsce, z którego odchodził. Spuścił wzrok i przymknął oczy. - Niech miłosierny Bóg ulituje się nad twoją duszą! - rzekłem, choć te słowa ciężko przeszły mi przez gardło. Podniosłem pochodnię i przyłożyłem do suchej trawy. Siano i gałęzie zajęły się od razu, wzrastając w palący żar bardzo szybko. Pierwsze płomienie dotknęły go, a on gwałtownie wzniósł ciało ku górze, tak jakby chciał wzbić się w powietrze i uciec od tego. Nie uciekł. Nogi, na których pojawiły się pierwsze duże pęcherze, które cały czas się powiększały, miał przywiązane do słupa, który też już powoli stawał się coraz gorętszy. Wił się i starał oswobodzić ze sznurów, lecz bez efektu. Ogień trawił coraz więcej i sięgał już na wysokość żeber. W konwulsyjnych mękach i z grymasem bólu na twarzy odchylił się ku górze po raz ostatni. Jego ciało, pokryte pękającymi pęcherzami i zwęglone w dolnych partiach, nagle bez życia zawisło na belce. Zsunęło się niżej, przez co ogień mógł szybciej strawić. Stałem i patrzyłem na to beznamiętnie. Przez tyle lat nauczyłem się traktować to jak zwykłą powinność, która mam do spełnienia wobec Kościoła, ale tym razem i w moim sercu pojawiła się trwoga. Ten chłopiec był inny i wszyscy to czuliśmy... III W 1542 roku z rozkazu ówczesnego papieża Pawła III powstała organizacja kościelna, zwana Inkwizycją, mająca na celu zwalczać i karać heretyków, którzy ośmielili wystąpić przeciw przyjętym normom wiary. Z jej rozkazu w 1600 roku spłonął na stosie Giordiano Bruno, filozof, który pod wpływem reformacji szerzył swoje poglądy na temat ówczesnego chrześcijaństwa wśród ludzi młodych. Jego prochy spoczywają w jednym z włoskich klasztorów. 7 IV 30 roku n.e. zmarł na krzyżu Jezus Chrystus, który również przez niektórych uważany jest za filozofa. Nauczał ludzi nowej wiary, co również kolidowało z panującymi ówcześnie prawami. Jego ciała nigdy nie odnaleziono.

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy