Opowieść Rinoi - Północ.

Autor: Rinoa017

I tak wiem, że to nadal nie dotrze do tych osób, do których powinno... I tak wiem, że piszę to niemal na darmo... Choć kilka osób może się domyśli, dlaczego?
Tak. Tak, Szafirze, mam na myśli między innymi Ciebie...
Ale to w tej chwili nieważne. Czas zacząć opowieść o Północy.


Pamiętam dobrze, jak oglądałaś fajerwerki... Byłaś w nie bardzo wpatrzona. W tamtej chwili zastanawiało mnie jedno... Nie widziałaś mnie? Czy może nie chciałaś widzieć? Nie... Pewnie nie chciałaś.
Roksana... Uwierz mi, że każda chwila oddalenia bolała jeszcze bardziej. Tak, chcę, byś to wiedziała! Ale założę się, że żaden z użytkowników, który wpadnie na tę stronę, który to przeczyta... Nie będzie Tobą. Nie ma szans.
A ja nie mam kontaktu.
Wiesz? To bolało. To wszystko, co ujrzało światło dzienne... To, co nie miało go ujrzeć, a jednak ujrzało! To... To...
Teraz nieważne. Jakoś dałam sobie radę. Z ciężkim sercem, jeszcze cięższymi wspomnieniami, ale dałam radę. Nie ważne, w jaki sposób...
Może dlatego, że znalazłam innych ludzi? Prawdopodobnie. Tych prawdziwych. Tych naturalnych. Tych nie oszukujących!
Nieważne...
Zacznijmy jednak opowieść od początku...

Przyjaciółki od przedszkola... Niby zawsze razem, ale teraz jednak oddzielnie. Aż takie dziwne? Nie wydaje mi się... Tyle kłamstw mnie otaczało, że już nic mnie raczej nie zdziwi.
Byłaś jedną z niewielu, która nie nazywała mnie Rinoa. Wolałaś moje prawdziwe imię... Może dlatego potem je tak znienawidziłam? Brzmiało dla mnie po prostu jak szyderstwo. Słysząc prawdziwe imię często słyszałam twój głos... Co prawda teraz już ktoś inny to zmienił... Prawda, Olek? Na szczęście...
Bo nie wiem, ile wytrzymałabym tą szamotaninę z samą sobą.

- Może przyjdziesz do mnie? Potańczymy jak kiedyś!
- Jak za małego, co?
- A czemu by nie! Zawsze tak świetnie się ruszałaś! Ja też tak chcę!
- To trenuj.

Byłaś mi prawdziwą przyjaciółką... Niemal zawsze i niemal wszędzie razem. Te same zabawy, podobne zainteresowania...Niemal idealnie symetryczne dusze. Niemal...
Bo sam rdzeń był inny. Nie uważam, że mój jest bialy, albo co, mam też swoje za uszami... Ale nie potrafiłabym... Uwierz mi, nie umiałabym...
Też jestem Ciemnością. Ale nie umiem zawieść przyjaciół. Moze to zła cecha...? Może powinnam być bezlitosna, jak ty?

- Wiesz? Bo podkochuję się w Krzyśku...
- Pomóc ci?
- Nie... Sama to rozwiążę. Ale chciałam komuś powiedzieć...

Pierwsza tajemnica... Z mojej strony...
Wszycy wiedzieli. Dosłownie wszyscy...
Ale zaufałam Ci jeszcze nie raz potem.. Pomagałam z matematyką, tańczyłam z tobą... Nawet, by ci udowodnić, że nie jestem słaba, ćwiczyłam! Bo ty miałaś halę.
Tak, zazdrościłam. Ale to była zdrowa zazdrość. Zaczęłam uczyć się piosenek na pamięć... Pewnie dlatego tyle ich teraz znam.

- Jak ty to robisz?
- Nie wiem. Mam dobrą pamięć.
- Żartujesz. Ja nawet melodii nie mogę spamiętać, a co dopiero słowa...

Słuchanie muzyki dla mnie to teraz dosłownie wszystko.

Gimnazjum... Pierwsza wystawa. W świetlicy...
Dlaczego my, artyści mamy zawsze pod górkę?

- Artystka!
- Wiesz? To dno!
- Znalazła się wielka!
- Spadaj stąd!
- Odmieniec!
- Nieczuła?! Taaa, fajny tytuł na wiersz!

Tak... Starałam się być nieczuła. Przez to, że klasa dowiedziała się, że mam nieco inne zainteresowania, że inaczej reaguję na co niektóre rzeczy, że... Że.... Że chocby rysuje i piszę wiersze! Miałaś to wiedzieć tylko ty! TYLKO TY! Nawet nie raz ci to powtarzałam....
Ale po co trzymać buzię na przysłowiową kłódkę?

- Tajemnica?
- Tajemnica.

Tajemnica... Co w ogóle znaczyło dla ciebie tamto słowo?

- Roksana? ROKSANA!

W tamten sylwester, gdy cię wołałam... Nawet nie zareagowałaś. Po prostu  poszłaś z innymi...
Powiem szczerze... Podziwiłam cię. Do momentu, gdy kilka osób uświadomiło mi, kim tak naprawdę jesteś.

- Od kogo... To wiesz? Od kogo TO wiesz?!
- Od Roksany...

Od Roksany... Te słowa mocno zabolały... Ale teraz juz to nieważne.

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy