Opowieść-Rozdział czwarty

Autor: Robert-Altamiro

Rozdział czwarty


Rozmarzona, będąca w siódmym niebie Aileen wróciła do domu. Z przepięknej, różanej twarzyczki nie znikał uśmiech a oczy nie przestawały błyszczeć radością. Upojona szczęściem niczym zaklęcie powtarzała słowa:
-KOCHA MNIE! KOCHA!

Przygotowując się do kąpieli:
-Jestem jego najpiękniejszym słoneczkiem! Wyśnioną królewną! Ymmm.... Mój Justin! Gdy jestem z nim świat zamienia się w najcudowniejsze SZAN-GRI-LA!!!  Pełne pastelowych barw! Cieplutkie niczym złocisty piasek W Costa Del Sol! Z różowym niebem i słoneczkiem! Gdzie rozradowane liście tańczą urokliwego walczyka! Zażywam rozkoszy Afrodyty kosztując ustami boskiego nektaru! Otulona różanym szalem lubię kołysać się na fali marzeń, zasypiając w ramionach mego księcia jak malutka dziewczynka!!!
Rozanielona Aileen w stroju Ewy weszła do kabiny prysznicowej gdzie zażywając pieszczącej zmysły odświeżającej kąpieli nuciła cichutko pieśń o swym rycerzu w lśniącej zbroi. Otuliwszy swą niezwykle kuszącą sylwetkę mięciutkim ręczniczkiem udała się do sypialni. W chodząc poczuła zimny podmuch. Wiatr z niezwykłą mocą otworzył okiennice. Czując chłód na delikatnej skórze, dziewczyna zamknęła okno. Patrząc przez nie widziała jak potężna wichura nachyla korony drzew do samej ziemi. Rozdzierające niebo purpurowe błyskawice, budzące strach w jej gołębim serduszku. Ulewną ścianę deszczu z niskich, owalnych chmur. Przez mądrą główkę przeszła tylko jedna myśl:
„Justin”!
Szybko chwyciła komórkę i wystukała numer ukochanego.
„Jest sygnał pomyślała.”
Po chwili usłyszała tak miły jej, czuły głos:
-Hej, aniołeczku.
-Hej, koteczku. Dobrze cię słyszeć.
-Ciebie również, stało się coś?
-Martwiłam się.
-O kogo?
-O ciebie.
-O mnie?- ze dziwieniem.
-Tak, jesteś dla mnie wszystkim, nie chciałabym cię stracić.
-Nie stracisz. Skąd u mej królewny tak smutne myśli?
-To przez tą straszną burzę. Gdy ujrzałam co się dzieje, przestraszyłam się.
-Nie potrzebnie.
-Nie wiedziałam, czy zdążyłeś wrócić nim, rozpętała się ta okropna nawałnica. Bałam się czy nic, ci się nie stało.
-Nic mi nie jest, zdążyłem wrócić.
-Całe szczęście.
-Mym szczęściem jesteś ty, perełeczko.
-Justinie, me życie to, ty.
-Kocham cię.
-To takie piękne słowa.
-Płynące z serca.
-Wiem. Czasami czuję się jak w najpiękniejszej baśni.
-Nasza baśń będzie trwać wiecznie, nigdy się nie skończy. Wspólnie się zestarzejemy, rozpieszczając nasze wnuki, a ja wciąż będę ci mówić, kocham cię.
-Cudowna wizja.
-Najwspanialsza na świecie.
-Chciałbyś mieć dzieci?
-Bardzo.
-Ja również.
-Na pewno doczekamy się gromadki...
-Wspaniałych dzieci.
-Tak fajnie mi się z tobą rozmawia.
-Mnie też.
-Mógłbym tak godzinami.
-Tak samo jak ja.
-Wiesz, że jesteśmy największymi szczęściarzami?
-Wiem. Codziennie dziękuje za to Bogu. Co będziesz teraz jeszcze robił? Posłucham muzyki, obejrzę film na dvd.
-Jaki?
-Lawendowe Wzgórze.
-Sam tytuł jest intrygujący, wzbudzający ciekawość.
-Rozgrywa się w Kornwalii, w małej, malowniczej, nadmorskiej wiosce.
-Ymmm... kocham morze. Już czuje jego zapach.
-Opowiada o pasji do muzyki-gry na skrzypcach i wspaniałej miłości.
-Tak, jak nasza. Lubisz ten film?
-Bardzo, a twoje ulubione filmy?
-Love Story, Pożegnanie z Afryką.
-Też mi się podobają. Marzę o podróży do Afryki.
-Może zwiedzimy ją razem, też chciałabym poznać ten magiczny kontynent.
-Fantastyczne, piękne przeżycie.
-Weź głęboki oddech, zamknij oczy i wyobrażasz sobie piękno Czarnego Lądu:
Zobacz bezkresny ciemno-niebieski ocean, rozleglejszy niż gdziekolwiek, na którym z rzadka pojawiają się bi

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy