Opowieści z Przeklętej Doliny: Ucięta Mowa - część V

Autor: KonradStaszewski
owany. Zdawało mu się, że Cagliostro specjalnie nie patrzy w jego stronę. Jakby tendencyjnie zamknął oczy i udawał, że śpi. Cagliostro obudził się w momencie gdy wjechali na brukowaną uliczkę prowadzącą na stację. Spojrzał na detektywa i uśmiechnął się jak gdyby cieszył się z jego widoku. - Chyba dojeżdżamy. - Mothman próbował odgonić od siebie złe myśli. W tej samej chwili woźnica zatrzymał konie. - Jesteśmy na miejscu. - Detektyw rozpoznał głos młodego lekarza. - "Dziwny zbieg okoliczności." - Pomyślał. Wysiadł z powozu a za nim lekko wyskoczył hrabia. Oparł się o swoją laskę i przyglądał się w milczeniu jak woźnica zdejmuje ich walizki i kładzie je na chodniku. - Proszę zanieść je na peron. - Powiedział sucho hrabia. - Myślę, że wystarczająco nam Pan już pomógł. - Odparł detektyw. Swoje słowa skierował do lekarza ale wzroku nie spuszczał z Cagliostra. Przez chwilę mierzyli się wzrokiem jak rewolwerowcy przed pojedynkiem. W między czasie młody mężczyzna podniósł walizki i skierował się na peron. Cagliostro i detektyw patrzyli na siebie w milczeniu. Mothman odwrócił się od hrabiego i także poszedł na dworzec. Odchodząc krzyknął przez ramię: - Albo zdążysz albo jadę sam! - I tak sam nie pojedziesz! - "Zobaczymy". - Pomyślał. * - Przeklęta Dolina? - Marynarz był wyraźnie zdumiony. Patrzył na kilku mężczyzn stojących koło niego. Nie wiedział czy ich pytanie powinien traktować jako żart czy pytali poważnie. Inni marynarze, siedzący nieopodal i pijący piwo z kufli, usłyszawszy ich rozmowę nie mieli najmniejszych wątpliwości i śmiali się do rozpuku. Jeden z nich, mimo tego, że ledwo mógł utrzymać się na nogach, podszedł do nich i oparł się o Samuela. Otoczył go ramieniem i chuchał mu prosto w twarz. Jego towarzysze śmiali się na całe gardła. - Chcecie dopłynąć do Przeklętej Doliny? - Zagadnął. - To bardzo daleka podróż. Widzisz przyjacielu, właśnie stamtąd wróciłem i do tej pory cierpię na chorobę morską. Marynarz pozieleniał na twarzy i zrobił taką minę jakby miał zamiar wypluć swoje wnętrzności wprost na Samuela. Ale jego twarz nagle zmieniła kolor z zielonej na trupio bladą i oczy rozszerzyły się ze strachu, gdy mężczyzna w czerni wyjął spod płaszcza rewolwer i przyłożył mu lufę do brzucha. Teraz nikt już nie odważył się uśmiechnąć. Przedstawienie przestało być zabawne. Przyglądający się temu zdarzeniu marynarze, pomału, krok po kroku zaczęli podkradać się do stojących przed nimi mężczyzn w czerni. Ale któryś z nich widocznie zauważył kącikiem oka jakiś ruch, bo odwrócił się w stronę skradających się i jednoznacznie sięgnął ręką pod płaszcz. Marynarze nie zauważyli, że w czasie rozgrywającego się widowiska przyjechały jeszcze dwa powozy i wysiedli z nich inni, ubrani także na czarno mężczyźni. Teraz już nie było ich czterech ale tuzin. Marynarze byli całkowicie zdezorientowani: niektórzy złapali się za głowy mniemając, że oszaleli, kilku uciekło a pozostali wrócili do swoich kufli pozostawionych w kantynie. - Do przeklętej Doliny nikt nie pływa dla przyjemności i mało kto stamtąd powraca.. Każdy, kto ma tam wypłynąć najpierw spisuje testament. Poza tym to daleka podróż. - Powiedział poważnie stary marynarz. - Nikt z Wami nie popłynie. A odpowiadając na Wasze pytanie: z tego portu, nie tylko dzisiaj ale w ciągu kilku ostatnich dni nie wypłynął ani jeden statek do Przeklętej Doliny, o którym bym nie wiedział. A Wy się nie boicie? - Zapytał. - Nie. - Odpowiedział twardo Gvidon, ten sam, które rodzice kiedyś, przypadkiem znaleźli się w Przeklętej Dolinie i pozostali w niej już na zawsze; ten sam, który się w niej urodził i wychował. - A jak możemy się do niej dostać? - Zapytał chociaż znał już odpowiedź. - Balonem albo pociągiem. Wsiedli do powozów nie odwracając się ani nie dziękując marynarzom. Gvidon dobrze wiedział gdzie jest dworzec. Z Samuelem i kilkoma innymi pojechał na stację Jednego Szlaku a pozostałe furmanki porozjeżdżały się w przeciwnych kierunkach. Młoda jasnowłosa d

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy