Pocztówka (dokończenie)

Autor: HerrSteppe

Wychodząc z budynku kostnicy powoli zaczynałem się oswajać z myślą o porażce swojego małego śledztwa. Charlotte nie żyła, a Kamile zniknęła na dobre. Czułem jednak, że coś przeoczyłem.

 

//Samstag 1te August

 

Nie sądziłem, że widok zbliżającego się policjanta kiedykolwiek sprawi mi radość. Myliłem się. Widząc jak Gerhard wraz z policjantem z IX rewiru powoli zbliżają się do celi aresztu, w której miałem nieprzyjemność spędzić parę godzin, mimochodem się uśmiechnąłem. Kilka ostatnich dni przypominało spacer w ciemności poprzez labirynt. Niby cały czas posuwałem do przodu, ale nie wiedziałem, czy na końcu znajdę wyjście, czy ślepy zaułek.

Jak na razie śledztwo zaprowadziło mnie prosto do więzienia, gdzie trafiłem na prośbę obywateli zatroskanych moim zachowaniem w Schloβgarten. Rozsądnie nie stawiałem oporu, gdy dwaj policjanci ruszyli w moim kierunku, by następnie przy ich eskorcie trafić do budynku pobliskiego posterunku. Gdy tylko znalazłem się w środku odmówiłem wyjaśnień i poprosiłem o telefon do Krimminallobersekretӓra Gerharda Ziehna i, powiadomienie go o moim zatrzymaniu. Miałem nadzieję, że dzięki niemu wyjdę z aresztu i w nieco przyjemniejszym otoczeniu wyjaśnię co tak właściwie robiłem.

 

*****

 

Gerhard zjawił się, co prawda nie od razu, ale cóż znaczy pięć godzin w małej celi, wobec perspektywy długich miesięcy wśród bohaterów kronik kryminalnych i poczytnych pitawali. Z jego miny wywnioskowałem, że raczej nie cieszy się z naszego spotkania. Policjant towarzyszący Gerhardowi otworzył celę i odszedł zapewne zająć się papierkową robotą. Krimminallobersekretӓr wszedł do środka i usiadł na twardym łóżku wskazując mi stojący niedaleko taboret.

-Nie spodziewałem się pana w takim miejscu, detektywie – zaczął.

-Sam też się tutaj nie wybierałem. Prowadziłem swoje śledztwo, gdy zjawiło się dwóch niezmiernie miłych panów ubranych w mundury policyjne z naszywkami IX rewiru, którzy zaproponowali mi spacer do miejsca, gdzie będę miał okazję wyjaśnić swoje postępowanie, które niezmiernie zszokowało i zgorszyło kilkoro zacnych obywateli FreiStadt.

-Aresztowali Pana za nękanie nieletnich kobiet, zapewne uznali, że trafili na jakiegoś zboczeńca.

Fragment o zboczeńcu nieco mnie zabolał, trudno było nie przyznać, że niektóre z zagabywanych przeze mnie dziewczyn były całkiem ładne, jednak to nie dlatego z nimi rozmawiałem.

-Pamięta Pan – zwróciłem się do Gerharda – co było przedmiotem mojego śledztwa?

-Kiedy widzieliśmy się ostatni raz próbował Pan odszukać jakąś dziewczynę z Kollbergu. Znalazł ją Pan?

-Niestety nie – przyznałem z lekkim ociąganiem – gdybym to zrobił zapewne bym teraz tutaj nie siedział.

Policjant zamyślił się na chwilę wyciągając z kieszeni służbowej marynarki papierośnicę, zbliżył ją w moim kierunku, ale tylko przecząco pokręciłem głową. Gerhard tylko wzruszył ramionami, wyjął papierosa i zbliżył ogień.

-Detektywie, proszę mi szczerze powiedzieć o co pan pytał te dziewczyny w Parku.

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy