Przeciagi...

Autor: dzumka
Gdy Cie poznalam balam sie przeciagow. Sa drzwi ktore nalezy zostawic zamkniete,gdyz za nimi moze czaic sie potwor… Sa okna, ktorych nie wolno otwierac, za nimi bowiem wieja tak silne wiatry, ze przewroca cie i nie pozwola ci wstac… Sa slowa, ktorych nie mozna wypowiadac bo za nimi chowa sie bol i smierc.. Tego dnia , gdy cie poznalam dalam ci zapalke i kamien.Byles zdziwiony, nie wiedziales po co ten kicz.Mijaly dni…kochalam cie coraz bardziej.Co wieczor pamietnik przesiakal tysiacem slow ktore mialy wyrazic jak mi jest dobrze. Litery tworzyly ciagi...Jak jednak wyrazic w nich to co czuje ?Jak w tych kilkudziesieciu kreskach, zrozumialych dla tak ograniczonego grona, wyrazic swa dusze ? Nigdy nie powiedzialam ci ze cie kocham.Boje sie odpowiedzialnosci i ciezaru tego slowa.To ono otwiera zakazane drzwi i okna..A ja tak boje sie przeciagow… Czy mowiac kocham mowimy « jestem twoja » czy raczej « jestes moj » ?Czy jest to dawanie czy raczej branie ?Oddajac ci siebie pochlaniam sie bez reszty i nie mam juz czasu i sily by brac… A gdyby oddac sobie nawzajem tylko po polowie a reszte zostawic dla siebie ? Ale jak wybrac czesc ktora oddac i ta ktora zostawic ?A jezeli sie pomyle ?Mam prawo do zwrotu, wymiany ?Jaki jest czas gwarancji ? Kiedys oddalam ci tlen…Swieca mojego serca powoli gasla… Poradnie..wizyty..spotkania..rady… Minal dlugi czas zanim przypomniales sobie o zapalce… Zapomnialam o bolu wygasania.Kochalam cie te wtedy bezgranicznie.Plomyk plonal jak nigdy wczesniej .Pamietnik odszedl w zapomnienie bo caly moj swiat nosil Twoje imie. Mijaly dni…Nauczylam sie tesknic,czekac ,ufac,wybaczac.Kazdego dnia uczylam sie wierzyc… Pielegnowalam jak klejnot ta polowke ktora mi dales.Podlewalam ja miloscia i obietnica szczescia. Ty wracales coraz pozniej pielgnujac namietnie w zadymionych barach ta twoja czesc ktora ci pozostala… Tak , wiem, wcale nie zapomnailes o mojej czesci w sobie..Kochales mnie jak zwykle , piesciles spojrzeniem,dawales mi swoj czas,moje sniadania w soboty i popoludnia w niedziele.. Pewnego dnia otworzyles zakazane okno..Przeciag zdmuchnal moj plomien.Gdy to spostrzegles szukales zapalki, ale ona zostala juz zuzyta… Po tym przeciagu nastapily czasy gdy moje byly cale niedziele soboty i poranki..Gdy oddychales miloscia..W sredniowiecznych opowiadaniach nastepowal wtedy zwrot akcji.Romeo odnajdowal Julie , Izolda znalazla Tristana..Moglismy wtedy byc ta Izolda i Tristanem…zabraklo tylko promyka w moim sercu.. Moje serce bylo juz tylko kamieniem. Nie chcialam sobot, nie chcialam niedziel ,ani porankow. Odeszlam majac puste spojrzenie i kamienne serce… Czekam… Czekam.. Czekam Moze znajdzie sie taki ktory potrafi rozpalic ogien pocierajac kamienie…
1

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy