,Przegryzacze

Autor: drake
Przegrupować się!- Krzyknął, Holz. Miałem już powoli dość jego rozkazów, ciągle krzyczał i
krytykował wszystkich. Jakbyśmy to my byli winni tej wojny. Nie mogłem mu odmówić
jednego, był świetnym dowódcą i zimnym profesjonalistą. Dzisiaj była najtrudniejsza bitwa z
Iridrianami. Ponosiliśmy ogromne straty, a ja ledwo się trzymałem. Schowałem się za skrzynią,
czekając na rozkaz Holza. Słyszę jedynie odgłosy wybuchów i świst rakiet wystrzeliwanych
przez diabelskie Mamuty. Chociaż są po naszej stronie, wcale nie czuję się bezpiecznie. W
bitwie o Wołgę, na nic zdały się ogromne gąsienice i 4 działa bojowe, w tym dwa jonowe.
Tfu- Splunąłem na ziemię. Ślina była trochę spieniona, obserwowałem ją chwilę, dopóki nie
zauważyłem ruchu w naszych oddziałach. Ostrzał ustał, zapadła głucha cisza. Przerwał ja
German, tak pieszczotliwie zwaliśmy Holza. - Ruszać!- Wrzasnął. Nie byłem przekonany co do
jego rozkazu, ale adrenalina wzięła górę. Czułem podniecenie, jak dziecko, które czekało na
prezent.
Ścisnąłem karabin i przytuliłem się do krawędzi metalowej skrzyni. Warkot silników
wydobywających się z Mamutów, zagłuszał wszystko, ledwo zauważyłem jak Arleta, wraz z
kolegami przemieszcza się obok ciężkich maszyn bojowych. Była to jedyna kobieta w naszym
oddziale. German nie tolerował jej, lubił wyśmiewać się z niej i poniżać. Nie mówiła zbyt
dobrze po angielsku, do tego zaciągała akcentem wschodnio-uralskim. Nie rozumiałem nigdy
Holza, ale każdy darzył go wielkim szacunkiem. Uratował kilku żołnierzom życie, ryzykując
swoim. Jedynie ja, nie ufałem mu do końca. Był dla mnie dziwakiem, nigdy się nie uśmiechał
ani nie żartował. Dzisiaj jednak poczułem radość, gdy ujrzałem go w jednym z Mamutów.
Czekałem na znak ataku, German lubił wrzeszczeć i znowu zaszumiało mi w uszach. W
kombinezonie znajdowały się dwa głośniki i mikrofon, pozwalający na komunikację, nawet z
człowiekiem oddalonym o kilka tysięcy kilometrów. Wychyliłem się i szybko wstałem, celując w
jednego z Iridian, materializującego się w coś co przypominało ważkę. Inni zrobili to samo,
latała ich cała chmara. Nie zastanawiałem się zbyt długo, nacisnąłem spust i wystrzeliłem wiązkę
plazmy w jednego wroga. Padł!- Potem dwa kolejne i trzeci. Musiałem jednak uważać na
temperaturę karabinu i bomby zrzucane przez wroga. Jedna wybuchła koło mnie, byłem
oszołomiony, ale nic mi się większego się nie stało, dzięki kombinezonowi. Koledzy jednak od
razu przybiegli i mnie podnieśli. Straciłem przytomność. Dalszy przebieg bitwy poznałem z
relacji kolegów i raportu Holza. Były jednak duże rozbieżności, co do śmierci Arlety i Fritza.
Według raportu Germana, zginęli od rakiety wystrzelonej z wrogiego robota bojowego. Z relacji
Caldona i pozostałych członków oddziału, wynikało, że Arleta została została postrzelona przez
Iridriana, a Fritz ruszył jej na ratunek, porzucając pozycję obronną.
Biegł bardzo szybko nie zważając na latające pociski wokół. Niósł ją już na rękach, gdy padł
strzał z karabinu snajperskiego. Fritz upadł na kolana, nie wypuszczając z rąk swojej ukochanej.
Byli w sobie zakochani i planowali ślub, ale jedna kula pogrzebała wszystko. Strzał był bardzo
precyzyjny, w krtań. Fritz za nim upadł na ziemię, wykrwawił się na śmierć. Dopiero potem,
rakieta wystrzelona z wrogiego robota, uderzył w miejsce, w którym leżeli oboje. Caldon
zauważył coś bardziej niepokojącego, German trzymał wtedy w ręku, karabin snajperski i gdy
tylko zauważył, że patrzy w jego stronę, Holz wszedł do środka Mamuta. Caldon chociaż był
kapitanem, to nie poszedł z tą sprawą do Germana, nam kazał natomiast milczeć i zapomnieć o

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy