Que debemos pasar tiempo juntos. Tom II. Rozdział 31

Autor: Pilar

Była już wykończona. W głowie kłębiły się jej myśli, a z zewnątrz docierały coraz to nowsze hałasy. Miała już tego wszystkiego serdecznie dość. Ilość zmartwień przygniotła jej wątłe i drobne ciało niczym Słoń Trąbalski ze znanego wiersza Tuwima.  Zakryła dłońmi twarz i zaczęła płakać.  Z każdą chwilą jej szloch stawał się głośniejszy, a wrzaski ustawały. Kolejne krople łez spływały na jej dłonie. Ogrom bólu spowodował zator, który spowodował delikatne krztuszenie się dziewczyny. Nie miała siły płakać, oddychać, ani myśleć.

Nagle poczuła dotyk Maksa. Próbował jej pomóc, wyciągnąć z amoku, w jakim się znalazła.

            - Inko bo w końcu zwymiotujesz – powiedział ostrzegawczo. Na to dziewczyna wstała i lekko, trzymając się za klatkę piersiową podeszła do stojącego nieopodal Kajtka i zaczęła.

            - Nie interesuje mnie to, co uważasz i jak wyglada sytuacja w jakies się wszyscy znaleźliśmy! – powiedziała, patrząc bratu w oczy. Po jej policzkach płynęły łzy. Blask jej nadal szklistych gałek wyraźnie przyprawił go o strach. – Jesteś cholernym egoistą! Nic cię nie interesuje! – mówiła, nie pozwalając sobie przerwać. Awantura na szpitalnym korytarzu przyciągała spojrzenia innych. Jednak teraz nadszedł czas na nią i jej życie. – Chcesz tylko zadbać o swoje życie? Dbaj, ale bez dziecka! Pij, ile chcesz! Wcale mnie to od tej pory nie obchodzi! Ale dziecka nie pozwolę ci tknąć! Ona nie zasługuje na poniewierkę w miejscach, gdzie ty się zamelinujesz w trakcie picia. Rób, co chcesz, ale my w tej sprawie spotkamy się w sądzie. A jeśli obchodzi cię moje życie to właśnie zamierzam nim żyć i wreszcie zacząć budować swoją przyszłość. Teraz, zaraz się wyprowadzam do Maksa – oświadczyła. Widząc jego zdziwienie kontynuowała swój monolog. – Tak dobrze słyszysz!  A teraz, jeśli nie masz nic mądrego do powiedzenia to zejdź mi z drogi – mówiąc to wyminęła go i weszła do sali swojej siostrzenicy.

Po kilku minutach do sali wszedł zdezorientowany Maks. Podszedł do niej i delikatnie położył dłoń na  ramieniu dziewczyny.

            - Mogę cię o coś spytać?

            - Wiem. Powinnam najpierw z tobą o tym porozmawiać. Przepraszam. Nie chciałam się wbijać w twoje życie z butami.

            - Inez przestań! Nie o to mi chodzi. Znaczy o to, ale nie w tym sensie. Poważnie mówiłaś, że chcesz ze mną zacząć budować przyszłość?

             - Chcę zacząć żyć. Chcę być z tobą…

Nie zdążyła dokończyć. W tej samej chwili mężczyzna porwał ją w swoje objęcia. Tak odtańczyli taniec radości, dwóch przytulonych miłością osób. Po raz pierwszy niewiasta uśmiechnęła się i odetchnęła z ulgą.

W szpitalu spędzili kolejną godzinę. Okazało się, że mała cudem uniknęła koszmarnych skutków zdarzenia poprzedniej nocy. Niestety prawne skutki były nieuniknione. Funkcjonariusz policji już czekał na nią, kiedy podjechali z Maksem pod jej dom.

            - Pan do mnie? – zapytała, podchodząc bliżej.

            - Tak. Musimy porozmawiać o zgłoszonej mi sprawie.

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy