Que debemos pasar tiempo juntos. Tom II. Rozdział 32

Autor: Pilar

Po raz kolejny siedziała z nosem w książkach, kiedy jej telefon niespodziewanie zawibrował. Pospiesznie wzięła mały prostokącik do ręki i odebrała.

            - Słucham – powiedziała, przykładając urządzenie do ucha.

            - Witam Basiu – odparł męski głos. – Pamiętasz mnie?

            - Przepraszam, ale nie.

            - Krzysztof Grodzki z tej strony. Gościliśmy z żoną u was zaraz po naszym ślubie.

            - Już pamiętam. W czym mogę panu pomóc?

            - To ja miałem ci pomóc. Pamiętasz? Zleciłaś mi śledztwo. Trochę poszukałem i dotarłem do kilku interesujących wiadomości.

            - Myślałam, że nie potraktował pan poważnie mojej sprawy – rzekła zdziwiona, usłyszanymi informacjami.

            - Ja, droga damo, zawsze poważnie podchodzę do swoich zadań. Zrobimy tak. Za tydzień przyjeżdżam do waszej miejscowości, by dopełnić wszystkich formalności związanych z przeprowadzką. Zarezerwuj proszę pokój dla mnie, mojej żony i naszego dziecka. Na miejscu wszystko ci opowiem, dobrze?

            - Dobrze. Jestem panu bardzo wdzięczna.

Chwilę później rozłączyli się. Basia była jednocześnie bardzo zaskoczona, a także wstydziła się, że tak źle oceniła tego mężczyznę.

Nie mogła już skupić się nad nauką. Zeszła, więc na dół, by zrobić sobie gorącą czekoladę. Ludzie nadal ją zaskakiwali. Musiała się jeszcze wiele nauczyć o bliźnich i ich zachowaniach. Po wyjeździe młodej pary z leśniczówki dziewczyna uznała to za zakończenie sprawy. Nie przewidziała, jedynie, że mężczyzna może działać z ukrycia. Wyjechał, lecz nie przeszkodziło mu to w pracy nad jej problemem. Ciekawe, co udało mu się odkryć.

            - Za chwilę z tej czekolady nic nie zostanie – usłyszała nagle głos siostry. Postawiony na kuchence kubek z brązowym płynem wręcz podskakiwał. Nastolatka, chwytając w dłoń rękawicę kuchenną postawiła wywar na blacie kuchennym. Aby przejść do picia musiała jednak chwilę odczekać.

            - Zamyśliłam się.

            - Uważaj bo zamyślenia w naszej kuchni mają tragiczne skutki – odparła, śmiejąc się. – Nad czym tak myślałaś, hmm?

            - A nic takiego – powiedziała wymijająco.

            - Aha, rozumiem. Udajemy, że się nie znamy. Twój wybór.

            - Ale, o co ci chodzi? Mam udawać, że nic się nie stało? Stało się i nie potrafię tego zaakceptować.

            - Życzę ci siostrzyczko, żebyś przejechała się na swoich poglądach. Może, jak dostaniesz prawdziwego kopniaka od życia zrozumiesz, dlaczego postępuję tak, a nie inaczej.

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy