Que debemos pasar tiempo juntos. Tom I. Rozdział 27

Autor: Pilar

Kiedy odszedł ponownie pogrążyłam się w myślach. Świat dookoła mnie żyje, a ja nie umiem się pozbierać. Cały czas mam przed oczyma Kacpra. Nie zapomnę o nim nigdy i cokolwiek się wydarzy nie przestanę go kochać. Najbardziej nie potrafię przyjąć do siebie myśli o tym, iż już nigdy nie będziemy razem. Teraz muszę nauczyć się żyć od nowa - sama.

                - Czy może pani coś dla mnie zrobić? - usłyszałam nagle.

                - Słucham.

                - Potrzebuję pilnie drukarki i papieru do niej.

                - Może pan skorzystać z recepcji.

                - Ale mi jest potrzebna drukarka w pokoju, tylko dla mnie.

                - Przykro mi. Ja nie mogę panu odstąpić tej drukarki. W miasteczku może pan kupić drukarkę.

                - Ale ja się na tym nie znam. Pomoże mi pani?

                - Dobrze. Proszę mi tylko zostawić wystarczającą sumę pieniędzy.

W przeciągu godziny znalazłam zastępstwo do recepcji, a sama udałam się do miasteczka. Jak na tą porę roku w sklepie był dość duży ruch. Pospiesznie wybrałam odpowiednią drukarkę i udałam się do kasy. Za ladą ujrzałam byłą dziewczynę Kacpra. Była ubrana cała na czarno. Oczy miała zapuchnięte od łez. Podobnie, jak ja. Przez chwilę wydawało mi się, że poznała mnie. Spojrzała na mnie i lekko się uśmiechnęła, jednak potem beznamiętnie wykrztusiła z siebie cenę drukarki i podziękowała za zakup. Kiedy już byłam przy wyjściu powiedziała.

                - Możemy porozmawiać?

                - Dobrze. Będę w leśniczówce.

Zaskoczyła mnie. Niby, o czym miałybyśmy rozmawiać? W zamyśleniu dojechałam do hotelu. Mężczyzna czekał już na mnie przy recepcji. Swoją drogą ciekawe, dlaczego nie chciał korzystać ze wspólnej drukarki. Podałam mu jego zakup i już chciałam stanąć za ladą recepcji spytał.

                - Jak mogę się pani za to odwdzięczyć?

                - Nie trzeba.

                - Ależ naprawdę. Nie musiała pani tego dla mnie robić. Może kawa i ciastko?

                - Nie ma takiej potrzeby. Mogłam pomóc i tyle.

                - No dobrze. To może w takim razie da się pani zaprosić na kawę w celu poznawczym?

                - Powiem to tylko raz. Nie mam ochoty i zamiaru poznawać nowych mężczyzn. Jeśli ma pan ochotę na kawę to zapraszam do bufetu. A teraz przepraszam muszę wracać do obowiązków.

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy