Ratchet & Clank: Z raportów pokładowych Clanka

Autor: Rinoa017

Pierwsze, co zrobiłem, gdy dotarłem do statku, to zdjąłem kask. Duchota... I jeszcze byłem mokry po tym wodospadzie... Eh, to co, że jest tu gorąco! Za nic ta woda nie chciała wyschnąć!

Właśnie, a może to... To nie woda? Odruchowo wsadziłem nosek pod kołniez.

Tak, nie, znaczy... Nie, to nie woda. Wiedziałem, ze mi duszno... Ale że aż tak?

- Ratchet? Wchodzisz wreszcie? - Zapytał zniecierpliwiony kompan. - Trzeba nagrać raport pokładowy.

- Ah, to... - Mruknąłem. Nienawidziłem tego, ale Sasha co miesiąc kazała nam nagrywać sprawozdanie. Nie wiem, po co, potem i tak musiałem zdawać co jakis czas ustnie...

Moze przynajmniej tym razem nie będę musiał wyjaśniać...

Nagle klapnąłem sie ręką w czoło.

- Claaaank? - Zawołałem kompana, włażąc na skrzydło statku. - A te raporty w ogóle dochodzą do Sashy? - Zapytałem podejrzliwie. W szeregach Phoenix'a byliśmy od... No, od dłuższego, czasu, ale....

- Nie? Myślałem, ze te raporty nagrywam dla TWOJEJ wygody. - Powiedział spokojnie Clank.

- To ja potem muszę się tłumaczyć Sashy z tego! - Krzyknąłem nagle, lekko poddenerwowany. Potem westchnąłem ciężko. - Przepraszam, Clank... Poniosło mnie. No ale....

- Wiem. - Powiedział Clank, także ściszony. - Ja takze przepraszam. - Powiedział. Zaraz potem wlazłem do statku i włączyłem mu to coś do nagrywania raportów. Al jakoś to tam nazywał, ale mnie tam nazwy nie obchodzią. O. Ważne, żeby było skuteczne. Czekał mnie dłuuuugi monolog... Niecierpię tego...

- Raport pokładowy numer...

- Numer jeden... - Przerwaelm kompanowi. Tamte raporty w końcu nie dotarły do Sashy, czy tak? No to numerujemy od nowa...

- Ciii. Raport pokładowy numer dwieście...

- Numer jeden... - Znowu przerwałem kompanowi. - Poprzednie nie dotarły do Sashy.

- No dooobrze? - Clank spojrzał na mnie badawczo. - Raport pokładowy numer jeden i dwieście siedemdziesiąt trzy zarazem. - Clank wyraźnie sie uparł.

- Oj, no po prostu raport pokładowy numer jeden dla kapitan Sashy! - Wdałem się w kłutnię z Clankiem.

- Ratchet, to sie nagrywa! - Przypomniał mi kompan. Oj.

Usiadłem spokojnie przed kierownicą i odpaliłem statek. Na szcęście tamto coś miało jakieś coś, co ignorowało szum i... No, ten.... No w każdym bądź razie, wiem, jak wyjaśnić: na nagraniu nie było słychać szumu silnika. O.

- A więc, od początku. Raport pokładowy numer jeden. - Tu Clank spojrzał na mnie. Uśmiechnąłem się, widać było, że zaraz parskne śmiechem, jednak... Ufff, jakimś cudem udało mi sie utrzymać w ryzach. - Sprawozdanie miesięczne. Raportujący: XJ-0461. Pseudonim Clank.

Jak mnie to drażniło... On był Clank i tyle, o.

- Raport dotyczy misji na planetach Veldin oraz Marcadia.

Niecierpię tego. No, ale postaram się skupić na kierownicy... Dobra... W lewo, w prawo, w górę... O....

- Początek: rozporządzenie kapitan Sashy o wysłaniu mnie oraz Ratcheta na Veldin. Mieliśmy uspokoić dziwnie zachowujące się roboty. Zakończone porażką i zniknięciem Ratcheta. Po pewnym czasie Ratcheta odnalazł Al, poprzez sygnał wysyłany przez urządzenia na jego skafandrze.

Ostro skręciłem w bok. Clank aż się przesunął, uderzając o drzwi.

- Przepraszam. - Powiedziałem, wzruszając wymownie ramionami. - Musiałem ominać meteoryt.

- Wracając do sprawy... - Kontynuował niewzruszony Clank.

Jak ja nienawidze raportów, ahhh... No po prostu są nudne i tyle!

- Odnależliśmy dwie Veldianki, które pomogły Ratchetowi i odwrotnie, on pomógł jednej z nich. Okazało się też wówczas, że Ratchet został otruty z zamiarem prawdopodobnego zabójstwa mojego kompana. Jednakże mój przyjaciel...

O, jak ciepło mi... Lubię, jak mnie tak nazywa. Przyjaciel...

Ej, ale to nie dziwne, że tak myślę? Nie no, czy ja wleciałem w jakąś burzę meteorytów? Kolejny mocny skręt. Tym razem Clank był cwańszy i przytrzymał się, nie spadając na drzwi.

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy