Rozdział I. Miłość

Autor: Kaczuszka24

Ubiegłego wieczora, kiedy zaczął ją podrywać nie sądził, że jest ona tak „skrzywiona przez życie” jak to zwykł mawiać jego dziadek. Zapowiadała się dość ciekawie: ładna, otwarta na nowe znajomości, może nawet trochę łatwa na pierwszy rzut oka (przynajmniej nie natrudził się, żeby ją poderwać). Wszystko układało się po jego myśli, nawet gdy porządnie piła. Jednak, kiedy zaczęła mu się zwierzać, był pewien, że nie chce z nią mieć nic wspólnego. Nie pasowała do jego świata: ładnych, ale głupich trzpiotek, którymi się otaczał; wiecznych imprez i kupy szmalu na wyciągnięcie ręki.

Bartek wiedział, że miał łatwiej od innych. Oboje rodzice byli lekarzami, a on był ich oczkiem w głowie. Wiecznie go usprawiedliwiali, nigdy nikt nawet mu nie wypomniał, że może się w czymś mylić. Rodzice dawali mu pieniądze bez powodu, nie musiał o nie prosić; nie wiedział jak to jest, nie wyjeżdżać na zagraniczne wakacje, ani nigdy nie musiał szlochać do poduszki, gdy głód zaglądał mu w oczy. Bartek wiedział, że był rozpieszczony. Samochodu zazdrościli mu nie tylko koledzy, ale nawet niektórzy wykładowcy (i to właśnie tym usprawiedliwiał swoje niskie stopnie).

Rozmowa z Agatą (zaraz czy to tak nazywała się ta laska?) była mało istotna. Jego wzrok zaglądał za rozpięty guzik w swetrze albo zwracał uwagę na bardzo zgrabne nogi. To, co mówiła było nieistotne do czasu, gdy zaczęła opowiadać o swojej rodzinie i ojcu. Bartek dziwił się jej wylewności, ale gdy zrozumiał, że to alkohol był przyczyną, przestał się przejmować, wierząc że i tak nie będzie nic pamiętać. Wspomnienia dziewczyny najpierw wywołały w nim odrazę – był przekonany, że jej umysł jest spaczony, że nie powinna mieć wstępu do tego miejsca, w którym jest on, że nie ma prawa bawić się tutaj ze wszystkimi. Później jednak doszedł do wniosku, że to nie jest jej wina. Kiedy kobieta przytuliła się do niego, błądząc w łzawych wspomnieniach, poczuł w sobie jakby siłę, choć do końca nie rozumiał, co to uczucie oznacza.

Bartek uregulował rachunek i po domysłach, wynikających z odpowiedzi dziewczyny, odwiózł ją taksówką do domu. W bloku, w którym mieszkała okazało się, że nie ma windy – kolejne ogromne zaskoczenie – więc wniósł ją półprzytomną na górę.

Położył dziewczynę na łóżku i już miał wyjść, gdy Agata, układając się wygodniej, o mały włos z niego nie spadła. Postanowił, że jej przypilnuje jakiś czas, aż dziewczyna zaśnie spokojnym, głębokim snem. Przebrał ją w piżamę i położył się obok niej na łóżku. Sam nie wiedział dokładnie kiedy się uspał.

Obudził się wczesnym rankiem. Dziewczyna nadal spała tak, jak zasnęła. Niewiele myśląc sięgnął po leżącą na półce kartkę i długopis i zaczął pisać liścik.

Wczorajsze emocje i współczucie opadły całkowicie, zamiast nich pojawił się jednak zawód i niezaspokojenie. Nie wykorzystał okazji, która się nadarzyła i za to był najbardziej zły na siebie.

Bartek nie lubił tracić okazji i nie dostawać tego, co chciał. Szczególnie z własnej winy…

 

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy