Rozdział I. Przystanek Lublin

Autor: Kaczuszka24

- Iza! – Nie usłyszała, że ktoś ją woła. Na dworcu panował ogromny tłok. Zastanawiała się dokąd ci wszyscy ludzie wyjeżdżają. Poczuła czyjąś dłoń na swoim ramieniu. Kiedy odwróciła się i zobaczyła swoją siostrę upuściła torbę na ziemię. – Iza, gdzieś ty się podziewała?

- Agata, ja… - Urwała, kiedy łzy napłynęły jej do oczu. – Ja musiałam od tego wszystkiego odpocząć. Nawet nie wiesz, jak bardzo się cieszę, że cię widzę! – Uścisnęła mocno kobietę, po czym podniosła z gracją bagaż i włożyła rękę pod ramię siostry. – Chodźmy!

Ruszyły spokojnym krokiem w stronę parkingu. Iza dawno nie była w domu. Wdychała głęboko znajome zapachy. Rozglądała się z uwagą i nie mogła uwierzyć, że przez parę lat jej rodzinne miasto tak bardzo się zmieniło. Kamieniczki zostały odrestaurowane, przez co Plac Zamkowy prezentował się o niebo lepiej. Nagle poczuła przemożną ochotę skosztowania lodów, którymi jako dziecko objadała się ze znajomymi, podczas wagarów.

- Aga, możemy zahaczyć o budkę z lodami? Wiesz którą. – Uśmiechnęła się konspiracyjnie do siostry. – Mam tak ogromną ochotę na nie. Chcę usiąść tu na jednej z ławeczek pod Zamkiem, zupełnie jak kiedyś. Możemy?

- Jasne! – Agata poczuła ulgę. Bała się, że ich pierwsze spotkanie po tylu latach będzie ciężkie zarówno dla niej jak i dla Izy. Tymczasem propozycja wspólnych lodów i nawiązanie do dzieciństwa nie wróżyły nic złego.

Podeszły do budki i zamówiły dwa wielkie lody włoskie. Iza jak zawsze z polewą czekoladową a jej siostra z toffi. Usiadły na jednej z wolnych ławeczek i obserwowały przebiegający przez Plac tłum ludzi. Niektórzy spieszyli się na dworzec, inni w ramach wycieczki szli zwiedzać zamek. Komentowały ubiór innych kobiet. Oceniały mężczyzn według swojej wypracowanej kiedyś skali. Uśmiech nie schodził z ich twarzy. Były szczęśliwe.

W dzieciństwie przychodziły tutaj z paczką znajomych i robiły dokładnie to samo. Przed oczami Izy pojawił się obraz dwóch dziesięcioletnich dziewczynek, które przesiadywały w tym miejscu, czekając na mamę. Zawsze dostawały pieniądze na lody. To była ich nagroda za cierpliwość, którą musiały się wykazać, ponieważ matka rzadko przychodziła zgodnie z planem.

Pewnego dnia po prostu przechodząc wzięła je za ręce i bez wyjaśnienia zaczęła ciągnąć za sobą. Iza zauważyła wtedy, że mama płakała. Rozpłakała się wtedy też ona a Agata zaczęła krzyczeć. To wszystko co była w stanie sobie przypomnieć.

Dziewczyna przyjrzała się swojej siostrze. Obie były dużo starsze, ale Agata trzymała się lepiej. Być może dlatego, że przefarbowała włosy na jasny blond, co dodało jej twarzy więcej wyrazistości i ostrości. Szare oczy siostry – identyczne jak jej – nabrały więcej chłodu i dystansu a twarz wyglądała znacznie młodziej.

- Świetnie wyglądasz, siostrzyczko! – Powiedziała, taksując ją wzrokiem. - Nie wierzyłam, że uda nam się spotkać. Tyle się pozmieniało i wydarzyło, a ty tylko piękniejesz!

- Już mi tak nie słodź! Ty też wyglądasz świetnie, ale widać, że jesteś zmęczona. Chodźmy do mnie, odpoczniesz trochę. – Wzięła torbę Izy i doprowadziła ją do wielkiego bordowego Forda Kuga, na którego widok oczy jej siostry zamieniły się w pięciozłotówki. – Mam bogatego faceta. – Rzuciła wyjaśniająco Agata.

Jechały w milczeniu. Iza czuła się niezręcznie, siedząc z przodu. Samochód był rewelacyjnie wyposażony. Klimatyzacja, komputer, inteligentne systemy… Pokiwała tylko z niedowierzaniem głową, analizując sytuację w jakiej się znalazła. Facet Agaty musiał być ostro nadziany… Pewnie tak bardzo jak ich ojczym. Jej źrenice rozszerzyły się ze strachu. „A co jeśli on  wie wszystko na mój temat? Jeśli Aga mu powiedziała?” - przez głowę dziewczyny przewijały się najczarniejsze scenariusze. „Czy ona jest z nim szczęśliwa? Czy on jest wobec niej w porządku?” – bała się i o siebie, i o swoją siostrę.

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy