Rozdział II

Autor: wiktoriiia
wda, twoja prawda i gówno prawda. A to jest ta trzecia. Mogą sobie pierdolić o Wojtku co chcą, ale on jest zajebisty. I chuj mnie obchodzi, że ćpa. Ja nie jestem lepszy. Ze swojego brata jestem z tego dumny, on za mną poszedłby do trumny.
   -Nie jesteś lepszy? Damian mam wrażenie jakbym dotychczas żyła w bańce mydlanej i nie wiedziała co się dookoła mnie dzieje.
   -Im mniej wiesz tym lepiej śpisz. Chciałabyś pojechać do Kuby?
   -Ty tu rządzisz-powiedziała z głośnym westchnieniem.
   Znowu pomknęli drogą. Po jakimś czasie zatrzymali się przed małym, ale zadbanym domkiem, który utrzymany był w dawnym stylu.
   -Kuba się przeprowadził?- spytała, przerywając niezręczną ciszę.
   -No, a nie widać?
Wzruszyła ramionami. Moment później drzwi otworzył im wysoki brunet.
   -Kuba?- spytała, unosząc brwi.
   -We własnej osobie-odpowiedział i gestem, jakby kury zaganiał zaprosił ich do środka.
Weszli do małego, ale przytulnego pokoju.
   -Tyna, opowiadaj. Co tam u ciebie?
   -Opornie, ale układam sobie wszystko od nowa. Nie będę cię zanudzać. A u ciebie?
   -Kurwy, wino i pianino- odpowiedział za niego Damian.
   -Mniej więcej-potwierdził z uśmiechem.-A propos wina, napijecie się czegoś?
   -Justynie tylko przynieś, ja prowadzę.
   -Czy mógłbyś z łaski swojej nie odpowiadać za mnie?
   -Nie żebym się wtrącał, ale i tak nie masz prawka na motor, więc nawet trzeźwość ci nie pomoże. Przyniosę wam- powiedział i wyszedł z pokoju.
   -Sorry Justyna, mam zły dzień.
   -A co się dzieje?
   -W życiu jak w kasynie, jeden wygrywa, a drugi ginie…
Wrócił Kuba, postawił przed Damianem i Justyną szklanki i usiadł.
   -Co to jest?- spytała Justyna, gdy się napiła.
   -To jest coś niezwykłego. Specjalny drink stworzony przeze mnie- roześmiał się Kuba.
   -Czyli Sprite z wódką-podpowiedział Damian.
   -Nie zdradzaj tajemnic mistrza- roześmiał się Kuba.- A tak w ogóle Tyna, masz chłopaka?
   -Zaplułem się przez ciebie-powiedział Damian.
   -Takie życie.
   -Damianie, a co w tym takiego zabawnego było? Nie, nie mam.
   -Zajebiście wręcz-powiedział z uśmiechem.- Au!
   -Co się stało?- spytała.
   -Nic. Damian mnie kopnął- odpowiedzieli równocześnie.
   -O co wam chodzi?
   -O nic, Kubama już dość dziewczyn. To dzięki niemu odkryłem, że nie nadaję się do mat-fizu, nigdy nie byłem w stanie policzyć nawet tych aktualnych.
   -Nie pierdol, ja po prostu raczej nie jestem romantykiem , kocham tylko muzykę
Dziewczynę mam , niestety zawszę inną co weekend. Ale ty mi nie ustępujesz.
   -Też masz co tydzień nową dziewczynę?
   -Nie, ja ostatnio nie chodzę na randki.On wyrabia za mnie normę.
   -Nowość- roześmiał się Kuba.
   -Jest inaczej niż kiedyś… Kiedyś nie byłem taki jak teraz to i się umawiałem.
   -Damian, co się dzieje?
   -Jak to kiedyś całkiem nietrafnie ujął nasz wspaniały kumpel, ja nie potrafię kochać… Jedziemy- uciął rozmowę.
   Ta droga była inna… Pełna niedopowiedzeń, napięcia i może też strachy przed tym co wydarzy się dalej. To ich poznawanie się i docieranie, było jednak drogą naznaczoną przeciwnościami i bolesnymi słowami.
   Stanęli pod jej domem.
   -Tyna, przyznam, że czasami czekam na coś co nigdy się nie wydarzy, na niemożliwe. Spędzam całe życie na tym cholernym czekaniu, obiecuję sobie, że zaczn

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy