Rozdział IV

Autor: klaudiuszlabaj
raz wyżej unoszonej ręki profesjonalisty.
- Cukier?
- Nie.
- Bardzo słusznie. Po co psuć wyśmienity smak?
- No właśnie. To barbarzyństwo
Zniecierpliwiony czekaniem klient podniósł ostrożnie porcelanę do ust i siorbnął pierwszy łyk. Uśmiechnął się do smaku jaki poczuł i do herbaty uwięzionej w filiżance, która mu go podarowała.
- A więc artysta. – podsumował barman.
- Słucham? - zagadał go po drugim łyku płynu, którym niemal się nie udławił.
- Okłamał mnie pan. Jednak nie jest pan męską prostytutką tylko pisarzem.
- Heh. Wychodzi na to samo. Prostytutka sprzedaje ciało a my umysł.
- I ty też odczuwasz dyskomfort psychiczny?
- No. Wolałbym robić coś pożytecznego. Ot, taki stolarz, zrobi trwałe i wygodne krzesło, które służy ludziom na wiele lat. Praktyczne i przede wszystkim namacalne. Albo zrobienie np. takiej herbaty. Prostą, chociaż trudną w wykonaniu czynnością dałeś mi drogocenną chwilę relaksu i przyjemności. Niedocenione.
- Tak, ale to też ulotne uczucie. Herbata znika po kilku łykach. Krzesło też znajdzie swój czas. Wszystko jest tymczasowe.
Konrad parsknął śmiechem widząc w barmanie poetę i psychologa w jednym. Zabawne jak czasami obcy sobie ludzie dogadują się a w rodzinie żyjesz dziesiątkami lat i nie znajdujesz wspólnego słowa.
- To jakie dalsze plany? Jak tam rozmowa z tą damą, która nas odwiedziła? Koniec związku? Wraca pan na stare śmieci?
W pierwszym wrażeniu pisarz wyczuł w pytaniu większe zainteresowanie niż zwyczajna ludzka ciekawość. Jednak odrzucił podejrzliwość względem uczciwego barmana i poważnie zastanowił się nad pytaniem.
- Co mam robić? Słyszałeś rozmowę z moją byłą! Książka się nie sprzedaje, drugą skończyłem ale nie będzie taka dobra jak pierwsza więc chyba wrócę do matki i poszukam jakiejś przyzwoitej pracy. Może jako barman?
- Nie ma mowy! Swojego miejsca nie oddam!
- Spokojnie. Muszę zacząć od samego dołu a ty jesteś przecież na szczycie - wskazał kciukiem widok za oknem.
Zaśmiali się i przymilkli na długą chwilę, aż pisarz mógł spokojnie dokończyć herbatę.
- Ej! Kelner! Skończ pierdolić z tym szmaciarzem i polej nam znowu.
Krew zagotowała się w żyłach Konrada, wbił wzrok w tego, który trzymał się najlepiej z trójki pogrążających się w alkoholowej orgii chamów i przemówił do barmana aroganckim tonem. Biznesmen wypowiedział zdanie głośno i wyraźnie, więc nie było mowy o pomyłce. Mało tego, spoglądał na Konrada zmęczonym ale trzeźwym wzrokiem. Konrad zacisnął kurczowo zęby, chwycił się baru i uniósł z krzesła ab wstać, podejść i spojrzeć mu z bliska w oczy i dać mu następną możliwość do obrażenia. Za trzecim razem mu odda stukrotnie.
Zanim zrobił cokolwiek barman chwycił go za ramię i powstrzymał gestem i słowami.
- Niech pan tego nie robi! Teraz masz ochotę ale później możesz tego żałować. Oni nie są tego warci. Przecież to idioci! Proszę. Odpuść!
Barmanowi udało się wygładzić taflę wzburzonego jeziora. Samotny klient pozostał na miejscu a obsłużeni przez cierpliwego barmana pijani biznesmeni zajęli się sobą. Jak każdy pijany, chcieli na siebie zwrócić uwagę ale kiedy zostali zignorowani ich chęć pokazania siły znikła. Jeżeli nie ma publiki nie ma sensu dawać przedstawienie. Barman powrócił do Konrada z nieukrywaną ulgą oderwania się od upierdliwych klientów.
- Oni już mają dość. Czeka ich jutro niezły kac.
- To tak jak mnie. Sam już nie wiem co robić. Nie mogę wrócić do matki, jestem już za stary i nie chcę jej zawracać głowy moimi problemami. Lepiej żeby nie wiedziała, że nie jest ze mną dobrze a tego nie da się ukryć jeżeli mieszka się pod jednym dachem. W każdym razie nie przez lata. Chyba wrócę do mojej byłej. Może to i nie jest miłość ale faktycznie do siebie pasujemy.
Barman nagle znieruc

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy