Rozdział IV

Autor: klaudiuszlabaj
homiał i zrobił minę jakby połknął guzik. Rzucił ścierkę na stół, oparł się pięściami o biodra i westchnął głęboko zastanawiając się nad czymś intensywnie. Po chwili cmoknął głośno i kiwnął na swego klienta głową.

- Pójdzie pan ze mną – zabrzmiało jak polecenie gliniarza.

- Ale gdzie? I po co? – wystraszył się powagi pracownika hotelu.
- Proszę się nie obawiać. Musi pan coś zobaczyć, nie powinienem tego pokazywać ale czasami trzeba łamać reguły bo są ważniejsze sprawy niż ograniczenia narzucone przez prawo. Proszę! Niech pan wejdzie na zaplecze.
Kończąc zdanie otworzył wąskie drzwi prowadzące do pomieszczeń służbowych i czekał spokojnie pewny siebie, że zaproszenie poskutkuje. Klient rozejrzał się z krzesła po pustym barze jakby chciał zaciągnąć u kogoś innego rady. Z niesmakiem spojrzał na jedynych obecnych muszkieterów. Jeden już przysypiał, dwóch próbowało rozmawiać, ale drugi źle słyszał a trzeci mówił niewyraźnie. Biznesmeni, jak każdy człowiek po kilku głębszych za dużo, zamienili się w kloszardów.
Pozbawiony wsparcia Konrad wstał, zapiął marynarkę, jakby nagle zrobiło mu się zimno. Czuł, że to się źle skończy chociaż był pewien dobrej woli tymczasowego przyjaciela od nalewania wódki, herbaty i dobrej rady. Wszedł w drzwi szybkim krokiem, napędzony ciekawością i strachem przed nieznanym.
Minęli magazyn ze skrzynkami alkoholi po czym weszli do sterylnego korytarza pełnego wiszącego nad głowami rur i przewodów, na każdym zakręcie biły ich w oczy kolorowe naklejki z napisami i piktogramami: ''droga ewakuacja'', ''wyjście'', ''tędy'', ''gaśnica''. Mijali wiele zamknietych drzwi aż dotarli do ostatnich w ciągu korytarza z napisem ''ochrona''. Barman otworzył je bez pukania i zajrzał do środka.
- Jesteś tu Ania? Mam do ciebie prośbę. Pokaż panu te nagranie, o które cię pytałem. Możesz to dla mnie zrobić?
Konrad wszedł za barmanem z oświetlonego korytarza do ciemnego pomieszczenia pełnego migoczących ekranów i kilku komputerów z świecącymi diodami działających procesorów zapisujących dane na twardych dyskach.
Ania była skromną, pulchną dziewczyną z wąsami po gorącej czekoladzie pitej przed komputerem i oczami wytrzeszczonymi ze strachu na widok obcego mężczyzny wchodzącego do jej biura. Nie odezwała się tylko szybko wcisnęła w fotel i skupiła się na klawiaturze i myszce.
- Niech pan usiądzie i posłucha. Może to pozwoli podjąć właściwą decyzję. Ja muszę wracać do pracy i niestety muszę zostawić was samych. Nie chcę, żeby tamci idioci zdemolowali coś na mojej zmianie.
Konrad usiadł rozglądając się z ciekawością a Ania znieruchomiała kiedy drzwi wpuściły na chwilę do środka światło, które wyssało z pomieszczenia barmana i pozostawiło dziewczynę samą w ciemnościach z mężczyzną, który nie był dla niej wcale taki obcy jak jemu się wydawało.
- Ciekawą ma pani pracę.
Wskazał monitory na których widział recepcję gdzie meldowali się goście hotelowi, pustą restaurację i kabinę windy, korytarze na piętrach no i bar gdzie zauważył swego dobrego ducha tego miejsca męczącego się towarzystwem trzech muszkieterów.
- Do pokoi też może pani zajrzeć?
Zagadał wesoło chcąc rozluźnić nieśmiałą dziewczynę ale ona znów nie odpowiedziała. Milczała jakby faktycznie robiła to codziennie i oglądała te wszystkie nieprzyzwoite rzeczy jakie robią goście hotelowi myśląc, że są poza zasięgiem obcych oczu. Zdał sobie sprawę z tego, że zaledwie godzinę wcześniej, albo dwie leżał na środku łóżka z otwartym rozporkiem i sterczącym penisem po tym co robili z Sonią. Ona to oglądała? Piła tą gorącą czekoladę i zaczęła się pewnie dławić. Kur... Ale była tu sama, mogła się zamknąć i... Przyjrzał jej się podejrzliwie, a Ania skurczyła się jeszcze bardziej jakby chciała wcisnąć się w szczeliny pomiędzy klawiszami komputerowej klawiat

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy