BABSKIE WALENTYNKI

Autor: Lady_Mary

   Ola siedziała w fotelu przed telewizorem. Bezmyślnie bawiła się pilotem i co chwila zmieniała kanały. Rozejrzała się po pokoju i do oczu znowu napłynęły jej łzy. Chcąc je wytrzeć zamaszystym ruchem, przewróciła niechcący prawie pustą butelkę po czerwonym winie. Zdążyła ją jednak złapać, nim ciemnoczerwony płyn wylał się na dywan. Pociągając nosem starła czerwoną serwetką niską ławę do sucha. ,,I tak nikt nie będzie jej już używał.", pomyślała Ola i łzy znów potoczyły się jej po policzkach.
   - Cholera! Dlaczego ja mam takiego pecha w życiu? - pytanie Oli zawisło w powietrzu, bo nie było nikogo, kto mógłby na nie odpowiedzieć.
   Ola kolejny raz rozejrzała się po pokoju. Jej jedyna towarzyszka, podrzucona niegdyś kotka Bura, śledziła wzrokiem swoją panią z niemym pytaniem w oczach.
   - Nie patrz tak na mnie! - Ola podeszła i wzięła kotkę na ręce - Ja też nie wiem, dlaczego tak się dzieje, jak się dzieje.
   Pochyliła głowę i wtuliła swój policzek w ciepłe kocie futro. Zrobiła to chyba nieco zbyt mocno, bo Bura zaprotestowała wbijając pazury w rękę Oli i wyrywając się na wolność.
   - Au! - dziewczyna wypuściła kotkę i lekko się zachwiała. Nie chcąc całkiem stracić równowagi i wylądować na podłodze, Ola tak celowała, by się przewrócić na pobliską kanapę. Gdy z impetem wpadła między pluszowe poduszki w kształcie serca, usłyszała pod sobą cichy trzask. Lekko się uniosła na jednym ręku. Z drugiej strony zaczęła szukać między poduszkami, aż wyciągnęła kiczowatą plastikową ramkę na zdjęcia, która już na pierwszy rzut oka wyglądała na uszkodzoną. Masa słodkich aż do przesady serduszek otaczała szybkę, za którą umieszczone było zdjęcie chłopaka w koszulce z nazwą jakiegoś klubu sportowego. Niestety nie było ono teraz zbyt przejrzyste, gdyż całą szybkę pokrywała pajęczynka pęknięć, a niektóre plastikowe ozdobne serduszka zawinęły się do środka, częściowo zakrywając fotografię.
   - Tylko nie to! - jęknęła Ola.
   Wpatrywała się w zdjęcie chłopaka ledwo widoczne spod siateczki pęknięć. Usiadła z powrotem na kanapie, ani na chwile nie wypuszczając z rąk fotografii. Nie patrząc nawet w stronę telewizora wyłączyła go za pomocą pilota, który w następnej chwili rzuciła na fotel. Obraz zniknął przy wtórze cichego pstryknięcia i w ten brutalny sposób zostało przerwane jeszcze jedno miłosne wyznanie, których jak zwykle pełno we wszystkich filmach nadawanych w walentynki.
   Ola delikatnie, żeby się nie pokaleczyć, wyciągała kawałek po kawałku rozbite szkiełka. W końcu mogła bezpiecznie wyjąć zdjęcie z ramki. Spojrzała na twarz chłopaka i uśmiechnęła się do własnych myśli. Dawid. Wspaniały sportowiec, jeden z najlepszych zawodników miejscowej drużyny piłkarskiej. A przy tym jeden z najzdolniejszych uczniów w klasie. Nie był przystojny, a przynajmniej nie tak, jak niektórzy inni. Jej wcześniejsi adoratorzy, a było ich niemało, byli o wiele bardziej atrakcyjni od Dawida. Tak, jeśli chodzi o chłopaków, to Ola mogła przebierać i wybierać. Takie są przywileje bycia Miss Szkoły. Czy była choć raz tak naprawdę zakochana? Hmm... A po co miałaby się zakochiwać w tych wszystkich lalusiowatych przystojniakach? Owszem, byli jej potrzebni, gdy któraś z koleżanek robiła imprezę i trzeba było się pokazać z jakimś naprawdę bombowo wyglądającym chłopakiem, ale tak na dłuższą metę... Po co?  Przecież to właśnie ona, Aleksandra Czardasz, była tą, którą wszyscy podziwiali, którą każdy chłopak w szkole chciał zaprosić do kina czy się z nią umówić. Wiedziała, że jej duże brązowe oczy przy kręconych blond włosach to tylko jeden z wielu jej atutów. Tak było zawsze. Na każde jej skinienie na

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy