Będę Cię chronić

Autor: just_monca

Gibbs siedział przy swoim biurku, pogrążony w całkowitej ciemności. To był długi i trudny dzień nawet dla niego. Dawało mu się też we znaki poczucie winy, które nie chciało go opuścić. Czuł się odpowiedzialny za śmierć Kate. Nie były to jednak wszystkie jego zmartwienia. Nie mógł przestać myśleć o Abby i o tym, co mogło się stać kilka godzin wcześniej. Utrata Caitlin niewątpliwie była dla niego ciosem, ale gdyby stracił Abbs, w jego życiu zapanowałby istny i totalny chaos. Jethro czuł do Abby coś więcej niż zwykłą przyjaźń, ale jeszcze nie chciał, nawet sam przed sobą głośno tego nazwać. Wiedział tylko, że to było bardzo silne uczucie. Był cholernie wdzięczny Tony’emu, że był z nią, gdy pocisk wpadł do laboratorium. Nie było czasu żeby podziękować młodszemu agentowi, ale postanowił, że zrobi to jak najszybciej. Od chwili śmierci Kate, Gibbs miał niejasne przeczucie o grożącym jego zespołowi niebezpieczeństwu. Zdał sobie sprawę, że jeśli DiNozza nie byłoby wtedy w laboratorium, Abbs mogła zostać postrzelona, a nawet gorzej… martwa. Przeszedł go zimny dreszcz, a na czoło wystąpiły grube krople potu. Nagle zaczął zastanawiać się, dlaczego myśl o tym, że Abby mogło się coś stać, wywołała w nim tak silne uczucie niepokoju. Jethro odchylił się na krześle i przymknął oczy.

Szedł w strugach deszczu myśląc o Caitlin i o tym, co poszło nie tak, że w efekcie jego agentka poniosła śmierć. W prawej ręce trzymał kubek z kawą, gdy nagle posłyszał znajomy świst. Kula przeszła obok jego ucha i wpadła do laboratorium. Dźwięk strzału stłumionego przez deszcz, a następnie krzyk Abbs podziałały na niego jak katalizator, gdyż kubek wypadł mu z rąk, a on sam pobiegł w stronę biura.

 

- Abby – zawołał przekraczając próg laboratorium.

- Szefie zejdź z linii strzału – odezwał się DiNozzo.

 

Gibbs kucając, zbliżył się do nich wyłączając po drodze wszystkie światła.

 

- Wszystko w porządku? – zapytał przerażoną dziewczynę i zwrócił się do Tony’ego. – Zabezpiecz miejsce, z którego strzelał snajper.

 

DiNozzo chciał natychmiast wykonać polecenie, ale powstrzymał go głos Jethra, że snajper może posiadać noktowizor.

 

- Dobra myśl szefie – uniósł kciuk i czołgając się po podłodze wydostał z pomieszczenia.

- Zamontuję Ci kuloodporne szyby – szepnął do ucha dziewczynie.

- Nie ma czegoś takiego, Gibbs – zauważyła Abbs.

- W takim razie kuloodporne szkła.

 

Jethro ciężko westchnął wyjmując mały kawałek szkła z włosów kobiety.

 

- Kate zginęła, bo Ari likwiduje wszystkich, który są Tobie bliscy.

- Szedłem obok tego okna, gdy strzelił – powiedział kładąc delikatnie dłoń na jej ramieniu.

- Chciałam powiedzieć…, że przy Tobie czuję się bezpiecznie.

 

Gibbs objął ją swoim ramieniem, wtulając w siebie dziewczynę, która położyła dłoń na jego dłoni.

 

- Będę Cię chronił Abby – pocałował ją w czubek głowy. – Obiecuję.

 

Jethro dziękował Bogu, że jest bezpieczna, kiedy usłyszał jej znajomy głos. Powoli otworzył oczy siadając w pionowej pozycji. Zaskoczył go fakt, że ona była jeszcze w budynku. Uśmiechnął się na jej widok, co robił zawsze, gdy tylko się pojawiała.

 

- Abbs, co Ty tu jeszcze robisz? – zapytał delikatnie.

- Myślę, że powinnam zadać to samo pytanie Tobie.

- Co za jednomyślność – powiedział lekko.

- Wiem, Gibbs – głos jej zadrżał i spojrzała pod nogi.

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy