Będę Cię chronić

Autor: just_monca

 

Radość Jethra zniknęła, gdy tylko zobaczył smutek w oczach kobiety. Wstał i podchodząc do niej, wyciągnął w jej kierunku ręce.

 

- Chodź do mnie.

 

Abby wplotła się w jego ramiona i wtuliła tak mocno, jak było to tylko możliwe. Po jej twarzy zaczęły płynąć pojedyncze łzy.

 

- Będę za nią tęsknić Gibbs – powiedziała urywanym głosem.

- Wiem, ja też będę za nią tęsknił.

 

Podniosła główkę, by spojrzeć w jego przenikliwe, niebieskie oczy. Jethro zauważył jak po jej policzku potoczyła się kolejna łza, więc delikatnie starł ją kciukiem.

 

- Hej, już dobrze Abbs. Już wszystko w porządku.

 

Abby nie odpowiedziała tylko ponownie do niego przylgnęła, jakby się bała, że gdy tylko go puści to on zniknie.

 

- Gibbs? Moglibyśmy porozmawiać, ale nie tutaj, proszę.

 

Jethro spojrzał jej w oczy i pojął, że to była poważna sprawa. Cokolwiek by to nie było, niewątpliwie było dla niej ważne i musiała pozbyć się ciężaru. Znał ją na tyle dobrze, że to wiedział.

 

- Dobrze, więc chodźmy stąd.

 

Lewą rękę położył na jej ramieniu, a Abbs owinęła swoją wokół jego pasa i opuścili budynek. Podeszli do samochodu i mężczyzna otworzył przed nią drzwi od strony pasażera, sam zaś usiadł za kierownicą.

 

- Gdzie proszę pani?

- Zabierz mnie.. do gwiazd – uśmiechnęła się złośliwie.

 

Gibbs nie odpowiedział, tylko skupił uwagę na tym, co powiedziała. Czyżby wyczuł w jej głosie pieszczotę?

 

- Jethro, odbija Ci na starość – pomyślał i uśmiechając się znów skupił na jej słowach.

- Uwielbiam Twój uśmiech.

- Dzięki.

 

Przybyli na miejsce przeznaczenia i Gibbs zaparkował swój samochód. Szli przez kilka minut, po czym odwrócił się do niej i zapytał.

- O to Ci chodziło?

 

Abby spojrzała w górę i zobaczyła miliardy, świecących nad nimi perełek.

 

- Jesteś najlepszy! Po prostu czytasz mi w myślach.

- Chcesz spacerować i rozmawiać, czy usiąść?

- Zróbmy to po Twojemu.

 

Uśmiechnął się delikatnie i szli bez słowa, dopóki Abbs nie stanęła i nie złapała go za rękę.

 

- Nie wiem, od czego mam zacząć. Po pierwsze chciałam Ci podziękować za zaufanie i za to, że pozwoliłeś mi być członkiem tak wspaniałego zespołu. Po drugie, od kiedy odeszła Kate, jestem smutna i przestraszona. Boję się utraty każdego, na kim mi zależy. Boję się, że stracę… Ciebie.

 

Kucnęła przy niewielkim stawie i zaczęła błądzić palcami po wodzie, co spowodowało pojawienie się łagodnych fal. Jethro patrzył na nią z podziwem. Była silna, a jednocześnie tak krucha i podatna na ataki. Była genialna i posiadała niesamowitą osobowość. Ludzie, którzy jej nie znali, mogli brać ją za dziwadło lub wybryk, ale było to dalekie od prawdy. Abby Sciuto była urocza, słodka i zawsze chętna di pomocy. Każdy członek zespołu o tym wiedział, ale to między nim a nią wytworzyła się ta niesamowita więź. W przeciwnym wypadku, nie byłby tak przerażony tym, że mógł ją stracić kilka godzin wcześniej.

 

- Gibbs? – wyciągnęła do niego rękę.

- Hmm – splótł palce z jej palcami.

- Chcę żebyś mi coś obiecał.

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy